Reklama

KSB: To jeszcze nie dziki zachód

19/06/2011 00:00

Gracze KSB przegrali dwumecz z Silesią Rybnik. Dwie ciężkiego kalibru porażki spadły na wrocławian razem z niedzielnym przelotnym deszczem. Rybniczanie intonowali pieśń: "To jest ta zmiana". Panie, panowie baseball rządzi się własnymi prawami.

Są różne niedziele. Jednak minioną można śmiało uznać jako czarną niedzielę dla baseballistów KSB. Mecze z Sielesią a raczej przegrane z ekipa z Rybnika zaprzepaściły plany, w których wrocławianie mieli nie ponieść porażki na własnym stadionie do końca rundy i tym samym zająć drugie miejsce w rozgrywkach Extraligi.


 


Zapowiadany i stylizowany na pojedynek rewolwerowców dwumecz z Silesią neistety nie okazał się potyczką godną dzikiego zachodu.




Baseballiści KSB nie grali swojej gry, do której powoli zaczynaliśmy się po dobrych występach wrocławian przyzwyczajać. Bo jeśli nasi gracze mieli być tymi samymi rewolwerowcami z plakatu reklamującego te spotkanie to już Silesia była w tą niedzielę jak plemię indian, którzy wpadli na chwilę, ograbili Gospodarzy i przy okazii grali na Oławka Stadium jak na własnym terenie gdzies za rybnickimi wigwamami.

Reklama

 


> ZOBACZ FOTOGALERIĘ ZE SPOTKANIA Z SILESIĄ RYBNIK




6:1 i 14:6 to wyniki, które mocno powinny uderzyć w morale wrocławian. Pierwszy mecz niech okryje zapomnienie, wrocławianie sprawiali wrażenie jakby ich kibice zgromadzeni tak pod krytą trybuna jak i na ławeczkach bardziej wierzyli w zwycięstwo niż sami baseballiści. I na nic tłumaczenia, iż KSB wystąpiło w osłabiony składzie.


 




Drugi mecz toczący się znów pod dyktando  tych dzikich indian Silesii początkowo miał podobny scenariusz: wysokie prowadzenie gości i niemoc wrocławian.

Reklama

 


Jednak zmiany personalne w końcówce spotkania, home run Jakuba Garbacza zwiastujący, iż następne plakaty reklamujące mecz KSB będa utrzymane w tematyce znanej z filmu "Działa Navarony" sprawiły, że wrocławiane pomimo porażki pokazali walkę i zaangażowanie, którego brakowało w pierwszym spotkaniu.


 


Karawana jedzie dalej, psy nie szczekaja bo wiedzą, że następne mecze z Centaurami pozwolą zawodnikom KSB spać spokojnie.


Piotr Kolisko

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości