Z danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego wynika, że w pierwszym półroczu tego roku odnotowaliśmy prawie tysiąc przypadków boreliozy mniej niż w zeszłym roku. Jest to jednocześnie najniższy wynik od pięciu lat. Z czego to wynika?
Borelioza to wieloukładowa choroba zakaźna. Do zakażenia dochodzi po około 24 godzinach od ukłucia przez zainfekowanego krętkami Borrelii kleszcza. Pierwszym, najszybciej występującym objawem zakażenia, jest tzw. rumień wędrujący, najczęściej powstający w okolicy miejsca wkłucia. Czasem występują także bóle stawów, zaburzenia pracy serca oraz dolegliwości ze strony układu nerwowego.
W Polsce od dłuższego czasu mogliśmy zaobserwować duży wzrost liczby chorych na boreliozę. W latach 2017-2019 było to ponad 20 tysięcy nowych przypadków rocznie. W 2020 roku było ich natomiast 12,5 tysiąca. Natomiast w pierwszej połowie tego roku odnotowano 3416 przypadków, czyli o prawie tysiąc mniej niż analogicznym czasie 2020 roku.
– Widzę kilka przyczyn tego zjawiska. Pierwsza to fakt, że w tym roku mieliśmy kilka tygodni mroźnej zimy, co lekko spowolniło rozwój tych pajęczaków, ale nie na tyle skutecznie, by twierdzić, że kleszczy jest dużo mniej – mówi dr Jarosław Pacoń z Zakładu Parazytologii Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.
Kleszcze lubią ciepłe i wilgotne powietrze, ale są również bardzo dobrze przystosowane do trudnych warunków środowiskowych. Niewielkie mrozy nie stanowią dla nich problemu, tłumaczy dr Pacoń. By skutecznie zmniejszyć ich populacje, konieczna byłaby zima, podczas której przez dwa, trzy miesiące temperatura nie wzrastałaby powyżej zera.
Naukowiec przyczynę spadku zachorowalności na boreliozę upatruje w większej świadomości ludzi i coraz skuteczniejszym preparatom na ich odstraszanie.
– Niemal każdy z nich ma w swym składzie DEET - organiczny związek chemiczny z grupy amidów, którego stosowanie jest i skuteczne, i bezpieczne. Kiedyś były to głównie preparaty ziołowe lub z permetryną, które chroniły dużo słabiej – podkreśla dr Pacoń.
Znaczenie mają również akcje informacyjne w mediach. W intrenecie można także znaleźć filmiki instruktażowe, jak rozpoznać i bezpiecznie wyjąć intruza.
– Dzięki temu, że temat jest nagłaśniany, przychodząc ze spaceru do domu dokładnie sprawdzamy, czy nie przynieśliśmy na sobie nieproszonego gościa, a szybka reakcja jest tu bardzo ważna. Zanim bowiem bakteria przedostanie się do ciała żywiciela musi minąć kilka godzin. Ryzyko zakażenia wzrasta, im dłużej kleszcz przebywa w skórze – mówi dr Pacoń.
Badacz przestrzega jednak przed zbytnim wielkim optymizmem. Kleszcze bowiem nie zniknęły i nadal przenoszą boreliozę.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze