Niecodzienny widok w okolicach ulicy Kleczkowskiej. Spacerowicze zatrzymują się i fotografiką krzew, który wygląda jak wyjęty z horroru. Jedwabista warstwa szczelnie oplata gałęzie, liście i przestrzeń pomiędzy nimi. Z daleka wygląda jak porzucona folia malarska, z bliska przypomina pajęczynę. W rzeczywistości to dzieło innych stworzeń.
Takie konstrukcje budują namiotniki – niewielkie motyle nocne. Ich larwy żyją w dużych grupach i wytwarzają nici, którymi otaczają miejsce żerowania. Oprzęd chroni je przed deszczem, wiatrem oraz drapieżnikami. Pod jego osłoną gąsienice przemieszczają się pomiędzy gałęziami i zjadają liście.
Przy masowym pojawieniu się owadów krzew może zostać niemal całkowicie ogołocony. Roślina wygląda wtedy na obumarłą, jednak zazwyczaj nie oznacza to jej końca. Zdrowe drzewa i krzewy często są w stanie ponownie wypuścić liście jeszcze w tym samym sezonie.
Choć widok może budzić niepokój, namiotniki nie są zwykle groźne dla ludzi. Nie należy ich jednak dotykać ani rozrywać oprzędu gołymi rękami.
Po zakończeniu żerowania larwy przepoczwarzają się, a charakterystyczna sieć stopniowo znika. Dorosłe motyle są niewielkie, zazwyczaj białe lub jasne, z rzędami ciemnych kropek na skrzydłach. Widok, który przez kilka tygodni może przypominać scenografię filmu grozy, jest więc jednym z etapów ich naturalnego cyklu rozwojowego.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze