Dwie rogate postacie z wysuniętymi językami, między nimi tarcza z cyrklem i węgielnicą przypominającymi pentagram. Portal kamienicy przy ul. Reja 40 we Wrocławiu sprawia wrażenie zaszyfrowanej wiadomości pozostawionej przez wolnomularzy. Co może oznaczać w rzeczywistości?
Kamienica przy ul. Reja 40 powstała w 1906 roku. Jej właścicielem, projektantem i budowniczym był Josef Just – mistrz murarski i jeden z najaktywniejszych inwestorów działających przy ówczesnej Hedwigstraße. Historyczne spisy wymieniają go jako Maurermeister, czyli mistrza murarskiego, a reklamy jego firmy informowały o przedsiębiorstwie budowlanym i biurze technicznym działającym pod sąsiednim numerem 36.
To ważny trop, gdy spojrzymy na płaskorzeźbę umieszczoną przy wejściu do budynku. Na tarczy widzimy znak przypominający wybrakowany pentagram. W rzeczywistości tworzą go nałożone na siebie narzędzia budowlane i geometryczne, których układ daje złudzenie pięcioramiennej gwiazdy: cyrkiel i węgielnica (ekierka). Całość przypomina nie tyle tajny znak, ile zawodowy herb – informację, że dom należał do człowieka parającego się projektowaniem i budową.
Podejrzenie nie jest całkowicie bezpodstawne. Cyrkiel połączony z węgielnicą należy do najbardziej rozpoznawalnych symboli wolnomularstwa. Narzędzia prawdziwych murarzy zostały w nim przekształcone w metafory: węgielnica oznacza między innymi uczciwość i sprawiedliwe postępowanie, cyrkiel – umiejętność wyznaczania granic własnym działaniom.
Także we Wrocławiu działały wówczas loże masońskie. Ich historia sięga XVIII wieku, a przedwojenny Breslau posiadał kilka reprezentacyjnych siedzib wolnomularskich. Zastosowanie podobnej symboliki na fasadzie z początku XX wieku nie byłoby więc czymś niemożliwym.
Problem polega na tym, że cyrkiel, węgielnica i pion były najpierw zwykłymi narzędziami budowniczych, a dopiero później stały się elementami języka wolnomularskiego. Nie ma dowodów na to, że Josef Just należał do wrocławskiej loży. Relief nie przesądza więc o masońskim tropie — równie dobrze może być po prostu znakiem mistrza budowlanego.
Dziś pentagram kojarzy się z satanizmem i okultyzmem. To jednak stosunkowo młode i bardzo uproszczone odczytanie znaku, który przez stulecia otrzymywał zupełnie inne znaczenia.
Dla pitagorejczyków był figurą związaną z harmonią, zdrowiem i matematyczną doskonałością. W tradycji chrześcijańskiej jego pięć ramion odnoszono m.in. do pięciu ran Chrystusa. W dawnych wierzeniach niemieckich pentagram nazywano „stopą zmory” i używano go jako znaku chroniącego przed złymi duchami.
Wrażenie „diabelskiej kamienicy” wzmacniają cztery postacie umieszczone obok tarczy. Mają rogi, wytrzeszczone oczy i wysunięte języki. Nie były jednak czymś niezwykłym na bogato dekorowanych fasadach przełomu XIX i XX wieku.
Takie groteski i maszkaronowe twarze stosowano w europejskiej architekturze od stuleci. Bywały elementem humorystycznym, pokazem wyobraźni rzeźbiarza, a wcześniej przypisywano im także funkcję ochronną – przerażająca postać miała odstraszać to, co rzeczywiście złe.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze