100 zł mandatu nie jest dla wielu kierowców wystarczającą przestrogą – przyznają wrocławscy strażnicy miejscy. Część z nich woli zapłacić, niż tracić czas na szukanie legalnego miejsca. Gdy jednak dochodzi do interwencji, najczęściej tłumaczą, że stanęli tylko na chwilę, nie zauważyli znaku albo mieli awarię. W samym 2025 roku straż miejska wystawiła kierowcom prawie 20 tys. mandatów.
W 2025 roku Straż Miejska Wrocławia nałożyła za wykroczenia drogowe 19 589 mandatów na łączną kwotę ponad 3,5 mln zł. Od początku 2026 roku do 10 lipca kierowcy otrzymali już 11 741 mandatów o wartości ponad 1,9 mln zł.
Najczęściej byli karani za niestosowanie się do znaków i sygnałów drogowych oraz inne naruszenia zasad bezpieczeństwa i porządku na drodze. W praktyce wiele interwencji dotyczy nieprawidłowego parkowania.
Lista najczęstszych wymówek od lat pozostaje podobna. Kierowcy tłumaczą strażnikom, że zaparkowali w niedozwolonym miejscu tylko na moment albo nie zauważyli znaku zakazu. Inni powołują się na nagłą awarię samochodu.
Szczególne emocje wywołuje zajmowanie miejsc przeznaczonych dla osób z niepełnosprawnościami. Kierowcy tłumaczą wtedy, że jechali do przychodni, niedawno doznali urazu albo mieli złamaną rękę czy nogę. Sam uraz nie daje jednak prawa do korzystania z takiego miejsca. Potrzebna jest odpowiednia karta parkingowa.
Zdarzają się też bardziej oryginalne historie. – Chciałem się oświadczyć partnerce, nie mogłem czekać, więc zatrzymałem się, nie zważając na oznakowanie – tłumaczył jeden z kierowców.
Inny przekonywał, że mucha wpadła mu do oka. Kolejny zostawił samochód w niedozwolonym miejscu, ponieważ samolot rzekomo miał odlecieć za kwadrans.
Za najczęstsze wykroczenia związane z nieprawidłowym parkowaniem kierowca zwykle otrzymuje mandat w wysokości 100 zł. Zdaniem strażników najniższa kara nie zawsze działa odstraszająco. Część kierowców uznaje, że łatwiej zapłacić 100 zł, niż tracić czas na szukanie legalnego miejsca. Mandat staje się więc dla nich nie tyle karą, ile dodatkową opłatą za parkowanie tam, gdzie jest im wygodnie.
Część osób unika kar. W 2025 roku przyjęcia mandatu za wykroczenie drogowe odmówiło 209 osób. Od początku 2026 roku takich przypadków było 117. – Do odmowy najczęściej dochodzi podczas interwencji, gdy kierowca jest zdenerwowany i przekonany, że nie złamał przepisów. Często opiera się przy tym na własnej, błędnej interpretacji prawa – wyjaśnia rzecznik straży miejskiej Waldemar Forysiak.
Po kilku dniach emocje opadają. Kierowcy stawiają się w siedzibie straży miejskiej i deklarują, że jednak chcą zapłacić mandat. Wtedy jest już jednak za późno.
Po odmowie przyjęcia mandatu straż miejska musi skierować do sądu wniosek o ukaranie. Kierowca nie może więc po namyśle po prostu wrócić i uiścić pierwotnie zaproponowanej grzywny. O tym, czy popełnił wykroczenie i jaką poniesie karę, decyduje już sąd.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.100 zł? Co to jest? 5000 zł co najmniej - żeby oduczyć plebs wolnej amerykanki, a jak nie zapłaci to więzienie. Precz z pseudokierowcami we Wrocławiu. Albo się stosują do zasad, albo porządne przepranie.
100 zł? Co to jest? 5000 zł co najmniej - żeby oduczyć plebs wolnej amerykanki, a jak nie zapłaci to więzienie. Precz z pseudokierowcami we Wrocławiu. Albo się stosują do zasad, albo porządne przepranie.