Sto lat temu niemiecka rodzina, uważana za pionierów galerii handlowych, planowała budowę we Wrocławiu potężnego centrum handlowego. Miało stanąć między operą a fosą. Powstały nawet projekty. Na drodze do ich realizacji stanęły jednak wydarzenia polityczne.
W centrum Wrocławia miała powstać nowoczesna galeria handlowa. Ambitny projekt sprzed blisko 100 lat nigdy nie doczekał się realizacji
Trudno dziś w to uwierzyć, ale już pod koniec lat 20. ubiegłego wieku w samym sercu Wrocławia planowano budowę nowoczesnego domu towarowego. Miał stanąć przy dzisiejszej ulicy Świdnickiej, pomiędzy Operą Wrocławską a fosą miejską. Inwestorem była rodzina Tietz – jedna z najbardziej znanych kupieckich dynastii w ówczesnych Niemczech, uznawana za pionierów nowoczesnego handlu.
Historia firmy rozpoczęła się dzięki Hermannowi Tietzowi, który stworzył sieć domów towarowych wyznaczających nowe standardy zakupów. W czasach, gdy większość sklepów oferowała wąski asortyment, jego obiekty gromadziły pod jednym dachem odzież, żywność, artykuły gospodarstwa domowego i wiele innych produktów. Klienci mogli wybierać spośród szerokiej oferty, a wszystkie towary miały z góry ustalone ceny. Było to rozwiązanie, które w tamtym okresie uchodziło za prawdziwą nowość i szybko zdobyło popularność.
Domy towarowe Tietza przyciągały nie tylko bogatą ofertą, ale również efektowną architekturą. Monumentalne budynki przypominały reprezentacyjne pałace i stawały się wizytówkami miast, w których powstawały. Sieć rozwijała się bardzo dynamicznie, a sklepy działały m.in. w Berlinie, Monachium i Düsseldorfie.
To właśnie Leonard Tietz, syn założyciela rodzinnego przedsiębiorstwa, planował budowę podobnego obiektu we Wrocławiu. Projekt przygotowano w 1929 roku i zakładał powstanie nowoczesnego domu handlowego przy jednej z najważniejszych ulic miasta. Inwestycja miała zmienić oblicze tej części centrum, jednak nigdy nie wyszła poza etap planów.
Przeszkodą okazały się wydarzenia polityczne początku lat 30. Po dojściu nazistów do władzy rodzina Tietz, która miała żydowskie pochodzenie, została objęta prześladowaniami. Jej przedsiębiorstwo przejęto w ramach tzw. aryzacji majątku, a właściciele zostali zmuszeni do emigracji. Po wojnie nazwa Tietz zniknęła z domów towarowych, które funkcjonowały już pod marką Hertie. Rodzina po latach otrzymała odszkodowanie w wysokości 5 milionów marek niemieckich.
W tym miejscu miał powstać dom handlowy Leonarda Tietza
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze