Onet, Fakt, TVP 3 Wrocław, Plejada, NaTemat.pl czy Wrocławskie Fakty - to tylko niektóre serwisy, które podały dziś wiadomość o rzekomej śmierci Mai Mecan - 12-letniej dziewczynki, o której kilka tygodni temu było głośno w całej Polsce dzięki wielkiej akcji charytatywnej Łatwoganga. Tymczasem Maja Mecan żyje, w czerwcu przeszła przeszczep i dzielnie walczy o zdrowie. Kilka dni temu radośnie świętowała swoje urodziny.
Skąd pomyłka mediów? Walcząc o to, kto pierwszy poda informację, pomyliły podopieczne fundacji Cancer Fighters. Ta faktycznie przekazała dziś bardzo smutną wiadomość o śmierci dziewczynki, którą otaczała swoim wsparciem. To trzynastoletnia Maja Gadowska.
"Dziękujemy Ci za uśmiech, którym poruszyłaś tysiące serc. Za siłę, którą dawałaś innym, i dobro, które po sobie zostawiłaś. Będzie nam Ciebie ogromnie brakować. Żegnaj, Majeczko. Na zawsze pozostaniesz w naszych sercach" - napisała Fundacja.
Maja Gadowska, podobnie jak Maja Mecan, odważnie mówiła o swojej trudnej walce z chorobą. Miesiąc temu, już po wielkiej akcji Łatwoganga inspirowanej piosenką Mai Mecan i Bedoesa - również Maja Gadowska nagrała swój utwór. Nagranie „Wszystkie Marzenia” zrealizowała z Łatwogangiem. Zapewne stąd pomyłka tak wielu dziennikarzy. Choć bardzo trudno ją dziś usprawiedliwiać.
– To sprawa, którą nazwałbym wstydliwą - skomentował dla portalu Press.pl prof. Adam Szynol, medioznawca z Uniwersytetu Wrocławskiego. – Pokazuje, że współczesny dziennikarz nie jest sprawny w weryfikacji faktów. To jest podstawowy błąd dziennikarski . Rozumiem, że dzisiaj żyjemy w pogoni, każdy chce być pierwszy, zwłaszcza jeżeli dotyczy to osób znanych, takich jak papież, piosenkarz, celebryta czy piłkarz. I myślę, że to określenie byłoby tutaj na miejscu, choć nie jest ładne: owczy pęd. Kto pierwszy, kto szybciej, kto szybciej zdobędzie kliknięcia niż inni - dodał.
Podkreślił też: – Przykro mi czytać, że nawet uznawane za poważne media popełniły ten błąd, a już oczywiście zasadą, powiedziałbym nawet z takiej zwykłej przyzwoitości, powinno być wyraźne zaznaczenie: "Przepraszamy za błąd". Jeżeli ktoś nawet tego nie potrafi zrobić, a tylko dokonuje szybkiej edycji, bo może odbiorcy się nie zorientowali, to po prostu wstyd.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze