Mógł Roman Giertych - narodowiec z Ligi Polskich Rodzin, nienawidzący Unii Europejskiej, przekształcić się w liberała KO, któremu latarenkę ze światłem przewodnim niesie Ursula von der Leyen, to może i radny Robert Suligowski, podobno niecierpiący Edwarda Gierka, połączyć siły z postkomunistami, którzy czczą owego sekretarza PZPR, co to walczył pałkami z robotnikami w Radomiu. Tylko nie wiadomo, czy wrocławski samorządowiec zrobił to, by przeprowadzić swoją reformę osiedli, czy idzie o listy wyborcze
Arkadiusz Franas przeprasza Pawła Skrzywanka za naruszenie jego dóbr osobistych poprzez sugerowanie w treści felietonu z dnia 28 kwietnia 2023 r. pt. „Tuska NIE dla Wrocławia. Ze wspólnej sprawy”, że wobec Pawła Skrzywanka toczy się jakiekolwiek postępowanie karne.
No to przejdźmy do faktów o zmianie barw. Kilka lat temu Robert Suligowski, wówczas działacz Zielonych, napisał w mediach społecznościowych:
„Tak Lewica czci ojca m.in. Wydarzeń Czerwcowych i brutalnych rozpraw sił mundurowych z robotnikami, którzy walczyli z potężnymi podwyżkami cen żywności. Quo Vadis Lewico”.
Owo sienkiewiczowskie pytanie pojawiło się przy okazji świętowania przez Lewicę urodzin Edwarda Gierka, I sekretarza PZPR, za którego rządów bezpieka prześladowała i torturowała wszystkich niepokornych, a najokrutniejsze rzeczy działy się właśnie podczas przywołanych „Wydarzeń Czerwcowych”. Chodzi o czerwiec 1976, gdy doszło do strajków, brutalnie tłumionych, zwłaszcza w Radomiu i Ursusie.
I Lewica nadal „vadis” tą samą drogą. Dokładnie kilkanaście dni temu, w swoich mediach społecznościowych, jej działacze zapisali: ” 25 lat temu odszedł Edward Gierek. Człowiek lewicy. Zagłębiak. Budowniczy. Dla jednych był politykiem, dla innych symbolem Polski, która budowała na niespotykaną wcześniej skalę”.
Czy pan Robert teraz już się wzrusza przy takich słowach, bo w przypadku radnego kompas lekko wiruje?
Dla uporządkowania wywodu należy się Państwu krótkie przypomnienie. Otóż na początku miesiąca dwóch radnych – Robert Suligowski i Sławomir Czerwiński - postanowiło opuścić klub KO we wrocławskiej Radzie Miasta. Wtedy twierdzili, że będą niezależni, ale chyba już wiedzieli, iż niespecjalnie długo. Bowiem zaraz potem okazało się, że dołączają do klubu Lewicy, która od tego momentu nazywa Lewica Naprzód. Ten drugi człon to od nazwy stowarzyszania, które obaj radni zawiązali. A teraz stwierdzili, że „dołączenie do klubu Lewicy Naprzód oznacza kontynuację aktywnej pracy samorządowej oraz możliwość realizowania założeń programowych w formule opartej na dialogu, partnerstwie i wspólnych celach”.
Jednym słowem w KO partnerstwa nie było i dialogu też. Aż boję się pytać dalej…
Natomiast Dorota Pędziwiatr, przewodnicząca klubu radnych Lewica Naprzód, otwierając ramiona rzekła : Jako przewodnicząca klubu Lewicy, a teraz już de facto Lewicy Naprzód, bardzo cieszę się z tego kadrowego wzmocnienia. Z radnymi ze stowarzyszenia Naprzód łączy nas podobna wizja naszego miasta: zielonego, bezpiecznego i zrównoważonego.
Jednym słowem oprócz wspólnego świętowania urodzin i rocznicy śmierci Edwarda Gierka, będą też wspólnie pilotować reformę wrocławskich osiedli, autorstwa Czerwińskiego i Suligowskiego, która tak bardzo się nie spodobała byłym kolegom z PO? Upraszczając idzie o redukcję liczby osiedli z 48 do 21 czy też 22. I zamiast nazw osiedli mają być numery.
No i ewidentnie Lewica przyłączy się do akcji zwalczania mieszkańców „hacjend w polu kapusty”. Przypominam pani przewodniczącej i innym radnym Lewicy motto tej akcji: Każde z nas ponosi konsekwencje swoich wyborów życiowych. Wybrałeś dom w polu kapusty, do wyboru masz pociąg albo korek na drodze wojewódzkiej.
Czyli dobrze znane wszystkim komunistom, z czasów wojny domowej w Hiszpanii, hasło : No pasarán!
Jest chyba jedno „ale” związane z tymi „innymi radnymi Lewicy”. Podczas prezentacji nowych kolegów nie było wszystkich. Wiem, wakacje, urlopy, ale czasami ktoś, gdzieś wspomina, że nie wszyscy się cieszyli.
A ci, co serca nie mają i zawsze snują podejrzenia, wysuwają teorie, że obaj panowie odeszli nie tylko dlatego, że ich reforma się nie spodobała. Przecież za trzy lata kolejne wybory samorządowe. W Koalicji Obywatelskiej zapowiedziano, że z ich list będą startować tylko członkowie partii, a Lewica od dawna ma problemy kadrowe. Zwłaszcza jeśli chodzi o rozpoznawalne twarze. No i jeden z rajców tej formacji – Bartłomiej Ciążyński – owszem jest też rozpoznawalny, ale chyba nie z tej strony, co by partia sobie życzyła i może będzie musiał startować z paskiem na oczach. Tak, w pierwszej instancji został uniewinniony, ale jak życie pokazuje, prokuratura i sąd potrafią zmienić zdanie. A co by nie mówić o obu samorządowcach, jeszcze przed chwilą z klubu Koalicji Obywatelskiej, ich rozpoznawalność od dawna rośnie, więc i w którymś okręgu pociągną już w zupełnie innych barwach.
O co tak naprawdę idzie w tym transferze dowiemy się najpóźniej 6 stycznia 2027 roku, gdy wypadnie 114. rocznica urodzin Edwarda Gierka. A obu panom na nową polityczną drogę życia chciałbym przypomnieć - ku przestrodze - pewne stwierdzenie Winstona Churchilla: „Komuniści są jak krokodyle, które kiedy otwierają paszcze, nie wiemy – uśmiechają się, czy chcą nas pożreć”.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze