Po krakowskim referendum, w którym odwołano prezydenta miasta Aleksandra Miszalskiego, w całym kraju pojawiają chętni do organizowania kolejnych. Z drugiej strony, padają argumenty przeciwne takiej formie wypowiadania swojej opinii: „Nie można pozwalać na paraliżowanie miast”. Czy we Wrocławiu też powinno być? Oczywiście. I to może niejedno, ale raczej nie dotyczące odwołania prezydenta Jacka Sutryka. Już dwa razy próbowano to zrobić. Bezskutecznie. I to wszystko zanim minęły dwa lata od wyborów samorządowych, które obecny prezydent wygrał. Ewentualne trzecie podejście byłaby to totalna kpina z demokracji i kompletne lekceważenie woli Wrocławian. Mieszkańcy mogliby jednak zabrać głos w kilku innych sprawach, z którymi urzędnicy nie bardzo mogą sobie poradzić.
Pozostając przez chwilę przy krakowskim głosowaniu największe zdziwienie budzi nie to, że inni chcą iść śladem stolicy Małopolski ani fakt, że kandydaci na następcę Aleksandra Miszalskiego zgłaszają się z całej Polski. Po raz kolejny ci co głoszą się demokratami de facto pokazują, że demokracja owszem, ale gdy nasi wygrywają. Hanna Gronkiewicz-Waltz, była prezydent Warszawy, której przed laty nie udało się odwołać w referendum, uważa, że „nie można pozwalać na paraliżowanie miast”. Inny prawnik, którego nazwiska już nawet nie chce mi się identyfikować twierdzi: „Bezpośrednia demokracja lokalna to fundament społeczeństwa obywatelskiego, ale jej narzędzia nie mogą stanowić systemowej zachęty do instytucjonalnego sabotażu”. Tylko prawnik chyba w jednym zdaniu pewne zjawisko potrafi nazwać zarówno fundamentem jak i sabotażem. Zawsze można zrezygnować z wyborów bezpośrednich, jak było jeszcze w samorządzie pod koniec XX wieku. Wtedy nikt nie potrzebował referendum. Tylko nie ma co się oszukiwać, żaden polityk nie powie wyborcom, że pozbawi ich części praw. W czasach, gdy każdy chce być celebrytą i influencerem?
Dlatego dość świeżo i interesująco jawi się propozycja zmiany podejścia do referendum, zaprezentowana przez Marka Łapińskiego, wiceprzewodniczącego Sejmiku Województwa Dolnośląskiego. Ten dolnośląski polityk Koalicji Obywatelskiej uważa, że Miszalski przegrał, ponieważ zastosował starą technikę, z czasów, gdy chciano odwołać wspomnianą prezydent Warszawy, czyli zniechęcanie do udziału w referendum. Tylko, że wtedy wystarczy, iż zostanie osiągnięta wymagana frekwencja, a nie jest to nominalnie zbyt wysoki próg i porażka gotowa. Idą bowiem sami przeciwnicy, więc sam wynik jest łatwy do przewidzenia. A gdyby zrobić odwrotnie i zwolennicy prezydenta Krakowa poszliby też do urn i zagłosowali za pozostawieniem go na stanowisku, to mógłby się wybronić.
To co z tym Wrocławiem? Nie słychać poważnych głosów, by ktoś chciał iść śladami Krakowa. Co kompletnie nie jest zaskoczeniem po dwóch klapach inicjatyw referendalnych, które nawet nie zbliżyły się do zebrania odpowiedniej liczby podpisów, by takie głosowanie mogło się odbyć. A najbardziej kuriozalnie brzmią opinie: a może do trzech razy sztuka? Dobrze, pod jednym warunkiem - przy wyborach także wprowadzimy trzykrotne głosowanie. Wtedy już nikt nie będzie miał wątpliwości, że prawidłowy kandydat wygrał. No może poza Romanem Giertychem, ale najstarsi socjologowie potwierdzają, że w każdej grupie zawsze jakiś Giertych się znajdzie.
Natomiast może by się spytać obywateli, czy miasto nie powinno skomunalizować (czytaj kupić od AWF) do końca Stadion Olimpijski? Tam w związku z głośną sprzedażą dawnego basenu i jeszcze głośniejszym rozpoczęciem budowy mieszkań, a w efekcie licznymi protestami, nikt już do końca nie wie jaki jest stan prawny terenu i inwestycji.
Grupa Inicjatywna Stadion Olimpijski właśnie zaprezentowała stanowisko Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego z 25 maja 2026 r. Wynika z niego, że pozwolenie konserwatorskie utraciło ważność 31 grudnia 2022 roku i dalsze prowadzenie robót wymaga nowego pozwolenia konserwatorskiego od DWKZ, a wojewódzki konserwator zabytków wydaje decyzję o wstrzymaniu robót prowadzonych bez pozwolenia.
Czyli, że co? No właśnie… A fakty są brutalne. AWF-u nie stać na remont tak ogromnego zabytkowego obiektu, który przed laty trafił w ręce uczelni. Przypomnijmy, że już od dawna nie cały kompleks jest w ich rękach. Mowa nie tylko o sprzedanym basenie.
Dokładnie 20 lat temu, za pięć milionów złotych w gotówce i dwa razy tyle w nieruchomościach, uczelnia sprzedała główne boisko z torem żużlowym miastu. Rafał Dutkiewicz, ówczesny prezydenta Wrocławia, nie chciał więcej, a boisko było mu potrzebne, by starać się o Euro 2012. Od początku wyglądało to dziwnie, a skończyło się jeszcze dziwniej. Wydawało się, że do organizacji tak prestiżowej imprezy Wrocławiowi przydałby się cały kompleks… A tu jeszcze prezydent przyspieszył budowę nowego stadionu, wstępnie mówiono, że powstanie dopiero w 2016 roku. Na szczęście ten stary, w części należącej do miasta, też wyremontowano.
Skąd wtedy to całe zamieszanie? Prawdy już nie poznamy, wersje się zmieniają. Jedna z nich głosi, że wtedy wokół Olimpijskiego mieszkało wielu bardzo ważnych ludzi, którzy mieli przekonać Rafała Dutkiewicza, że oni sobie w okolicy nie życzą bałaganu z kibicami. A prezydent słuchał ważnych ludzi… Ale to już nieistotne. Może więc dokończyć dzieło przejęcia? A Akademii Wychowania Fizycznego przekazać inne tereny, nawet z halą lekkoatletyczną włącznie. Przy żadnej wersji się nie upieram, byle by już nikogo nie kusiło, bo kasa jest potrzebna, sprzedanie kolejnego kawałka zabytkowego terenu pod jakąś inną „przyjazną inwestycję”.
Podobnie można by zapytać Wrocławian w sprawie reformy osiedli, o którą od lat kłócą się radni. Że na przykład zamiast 30, 40 czy 50 osiedli warto przywrócić podział dzielnicowy sprzed 1991 roku. Wtedy go zlikwidowano, bo chodziło o niewydolny system zarządzania miastem z poziomu peerelowskich dzielnicowych rad narodowych. Można zrozumieć. Ale po 35 latach zostało to ogarnięte, a w wielu systemach, na przykład w przynależności do urzędów skarbowych, nadal funkcjonuje Psie Pole, Śródmieście, Stare Miast Krzyki czy Fabryczna. Młodsi Wrocławianie nawet za bardzo nie wiedzą dlaczego akurat tak i skąd się to wzięło. Więc może przywróćmy i ten podział administracyjny. Na początek tylko geograficznie, a potem można reformować nadal. Dzielić na drobniejsze jednostki i przydzielać im różne poziomy kompetencji. Tak samo jak można poprzesuwać granice niektórych.
To miasto ma swoim genotypie zapisane duże dzielnice. Przed wojną były to: Stare Miasto, Przedmieście Oławskie, Przedmieście Świdnickie, Przedmieście Strzelińskie, Przedmieście Mikołajskie, Przedmieście Odrzańskie i Przedmieście Piaskowe. Zaraz po 1945 roku ustanowiono osiem obwodów, a od 1952 do 1990 roku owe pięć dzielnic.
Rezygnować z tego, co sprawdzało się przez lata w poprzednich wiekach z powodu ambicji wąskiego grona aktywistów, którzy chcą poczuć zapach władzy? Tak, wiem, pola kapusty dołączono, gęstsza zabudowa… Ale liczba ludności:1939 - 629 565, 2020 - 643 782.
Z innych spraw? Żeby nie mnożyć bytów to jeszcze z uporem maniaka przypominam, że Bolesław Chrobry powinien zostać honorowym obywatelem Wrocławia. Powody już kilkakrotnie wymieniałem, ale gdyby nie ten Piast, to niewykluczone, że w 1000 roku biskupstwo mogłoby powstać na przykład na Kociej Górze w Trzebnicy, gdzie przecież wrocławscy archeolodzy znaleźli najstarsze obozowisko ludzkie na terenie Polski sprzed na 500 tysięcy lat. Albo też w Głogowie, który zdobył już tatuś Chrobrego. Więc można mi wymyślać od Katona (Kartaginę należy zniszczyć) czy Leppera (Balcerowicz musi odejść), ale „w tym temacie” ich upór jest dla mnie drogowskazem.
A więc jeśli chodzi o instytucję referendum, to jeśli stawiamy na demokrację, a obowiązku nie ma, to bezpośrednia demokracja lokalna jest na pewno fundamentem społeczeństwa obywatelskiego, a nie zachętą do sabotażu.
Każde inne myślenie prowadzi do modelu „demokracji”, który Sławomir Mrożek tak opisał w jednym ze swoich opowiadań: „Proszę uprzejmie o oddanie mi władzy nad światem. Prośbę moją uzasadniam tym, że jestem lepszy, mądrzejszy i bardziej osobisty od wszystkich ludzi”.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Generalnie tak: Wrocław, wydaje się, że przez lata narobił sobie promocji, więc wizerunek prezydenta nikogo z zewnątrz nie interesuje. Z kolei inwestycje drogowo-transportowe niby idą do przodu, więc też nie ma co się przyczepić. Natomiast największy problem jest taki, że właśnie nie ma na kogo obecnego prezydenta zmienić, bo nie ma silnego kontrkandydata. Jaros za bardzo odszedł już od miasta. Prawica? Nie ma żadnych szans we Wrocławiu, bo to nie Polska wschodnia. Osobiście wolałbym, żeby prezydent Sutryk wyjaśnił, przeprosił i poprzez uporządkowanie choćby sprawy Stadionu Olimpijskiego otrzymał kredyt zaufania. Takie chowanie głowy w piasek przy choćby patodeweloperce buszującej po mieście to nie jest odpowiednia postawa.
Ja już nie biorę udziału. Starałem się i zbierałem. Wrocławskie słoiki mają wy....kto rządzi. A za Krakusami nie mam zamiaru jak baran podążać. Mieliście szansę. Tak bym to skwitował.
Generalnie tak: Wrocław, wydaje się, że przez lata narobił sobie promocji, więc wizerunek prezydenta nikogo z zewnątrz nie interesuje. Z kolei inwestycje drogowo-transportowe niby idą do przodu, więc też nie ma co się przyczepić. Natomiast największy problem jest taki, że właśnie nie ma na kogo obecnego prezydenta zmienić, bo nie ma silnego kontrkandydata. Jaros za bardzo odszedł już od miasta. Prawica? Nie ma żadnych szans we Wrocławiu, bo to nie Polska wschodnia. Osobiście wolałbym, żeby prezydent Sutryk wyjaśnił, przeprosił i poprzez uporządkowanie choćby sprawy Stadionu Olimpijskiego otrzymał kredyt zaufania. Takie chowanie głowy w piasek przy choćby patodeweloperce buszującej po mieście to nie jest odpowiednia postawa.
Ja już nie biorę udziału. Starałem się i zbierałem. Wrocławskie słoiki mają wy....kto rządzi. A za Krakusami nie mam zamiaru jak baran podążać. Mieliście szansę. Tak bym to skwitował.