Reklama

W sieci znalazła instrukcję, jak naostrzyć nóż i zabić człowieka. Ofiarą była 11-letnia Danusia

11/07/2026 10:03

Dwunastolatka rozwiązała internetowy quiz "Czy jestem mordercą". Następnego dnia harcerską finką zabiła pod szkołą Danusię - o rok młodszą koleżankę. Już wcześniej, pytana na lekcji wychowawczej o swoje największe marzenie, odrzekła że "chciałaby kogoś zabić". A wypełniając kartę samooceny, zaznaczyła, że swoim zachowaniem stwarza realne zagrożenie dla bezpieczeństwa swojego i innych. Wstrząsające kulisy jeleniogórskiej zbrodni z grudnia ubiegłego roku ujawnił "Duży Format".


- Życie to nie jest gra. W grze można przegrać i zacząć od nowa. W życiu nie ma przycisku "reset". Nie ma kolejnego poziomu po śmierci drugiego człowieka.  Ale są decyzje, które niosą konsekwencje - czasem na całe życie. Dlatego uczcie się rozmawiać. Szukajcie pomocy. Mówcie, krzyczcie o pomoc, zanim stanie się krzywda, której nie da się się już cofnąć. Idźcie do rodziców, nauczycieli, pedagoga, psychologa. To nie jest wstyd. Wstydem jest milczeć i pozwolić, by złość przerodziła się w tragedię - mówił do młodzieży nad grobem 11-letniej Danusi z Jeleniej Góry jej katecheta, ks. Rafał Berezowski.

Ta tragedia wstrząsnęła Polską w grudniu ubiegłego roku. Nad potokiem tuż obok szkoły dwunastoletnia dziewczyna harcerską finką zamordowała Danusię - o rok młodszą uczennicę tej samej szkoły. Znały się tylko z widzenia. Do dziś nie wiadomo, jaki był motyw zbrodni. Wiadomo za to, że już kilka miesięcy przed dramatem młoda zabójczyni dawała w szkole i poza nią mnóstwo sygnałów, że może dokonać czegoś bardzo złego. Dorośli nie zareagowali. Ujawnia to reportaż Katarzyny Włodkowskiej, opublikowany w piątek w „Dużym Formacie".

Reklama

W reportażu zabójczyni nazywana jest Basią. W rzeczywistości ma na imię inaczej. Zmieniła je autorka materiału. Sprawczynię zbrodni chroni polskie prawo. Jest jeszcze dzieckiem.

Kilka miesięcy przed zabójstwem, podczas szkolnej rozmowy o samobójstwach, "Basia" śmiała się i stwierdziła, że to przecież „naturalna kolej rzeczy". Zapytana przez wychowawczynię o marzenia, odpowiedziała, że najbardziej chciałaby kogoś zabić. Według autorki reportażu, nauczycielka nie zgłosiła tego nikomu – uznała, że to niewinny, „młodzieżowy" żart.

Reklama

Jeszcze poważniejszym sygnałem były karty samooceny, które uczniowie wypełniają w szkole. W jednej z nich, wypełnionej w październiku, "Basia" sama zaznaczyła, że dopuściła się kradzieży, weszła w konflikt z prawem, sięga po alkohol i inne używki, a także – wprost – że swoim zachowaniem stwarza realne zagrożenie dla bezpieczeństwa swojego i innych. W karcie z poprzedniego roku szkolnego zaznaczyła z kolei m.in. wagarowanie, używanie wulgaryzmów, niereagowanie na uwagi nauczycieli oraz stosowanie przemocy fizycznej – i ponownie to zdanie o stwarzaniu zagrożenia. Żadna z tych deklaracji nie doczekała się realnej reakcji szkoły.

Śledczy, którzy po zabójstwie przeszukali pokój i sprzęt elektroniczny "Basi", natrafili na obraz zainteresowań, który dziś, po fakcie, wygląda jak ciąg ostrzeżeń. Na jej koncie w serwisie Pinterest zapisanych było ponad trzy tysiące grafik i nagrań – wiele z nich dotyczyło noży, technik walki, przemocy. Były też grafiki porównujące cechy psychopaty i socjopaty oraz obrazy przedstawiające drastyczną przemoc. A także mem z tekstem „Wiesz, co się liczy? Przecięcie tętnicy".

Reklama

Co więcej, dwunastolatka sprawnie poruszała się po darknecie, gdzie w ostatnich tygodniach przed zbrodnią szukała informacji o tym, jak zabić człowieka i jak ostrzy się noże. Ściągnęła też film, który w bardzo przypomina to, co później wydarzyło się nad potokiem.

Dzień przed dramatem "Basia" rozwiązywała internetowy quiz. Tytuł: "Czy jestem mordercą".

Ponieważ w chwili popełnienia czynu jego sprawczyni miała 12 lat (do trzynastych urodzin brakowało jej trzech miesięcy), polskie prawo traktuje ją jako osobę nieletnią, która nie może odpowiadać karnie za zabójstwo. Sąd rodzinny prowadzi w jej sprawie wyłącznie postępowanie o demoralizację.

Reklama

Zgodnie z przepisami, wobec dziecka w tym wieku nie można orzec pobytu w zakładzie poprawczym. "Basi" grożą jedynie środki wychowawcze lub lecznicze. Obecnie przebywa ona w ściśle strzeżonym, monitorowanym całodobowo młodzieżowym ośrodku psychiatrii sądowej, gdzie może pozostać maksymalnie do ukończenia 18. roku życia.

- To my, dorośli, sami stworzyliśmy złe wzorce kulturowe, dając dzieciom telefony od najmłodszych lat, żeby chwilę odpocząć od pośpiechu i stresu. Pozwalamy na to, żeby dzieci wychowywał bezduszny, wirtualny świat, w którym nikt im nie pokaże, gdzie jest granica, której przekraczać nigdy nie wolno. To my, dorośli, odpowiadamy za świat, w którym jedno dziecko odbiera życie drugiemu. To my zawiedliśmy dzieci - napisali w swoim liście kilka miesięcy po śmierci córki rodzice Danusi.

Reklama

Zwracają się do innych rodziców, nauczycieli, polityków. Postulują m.in. zmianę przepisów, ograniczającą dostęp dzieci do internetu. Podkreślają też, że nauczyciele stracili autorytet, przez co znacznie trudniej im dziś zapanować nad tym, co robią w szkole uczniowie. - Przez lata odbieramy szacunek zawodowi nauczyciela, a teraz dziwimy się, że nie mają instrumentów, by radzić sobie z z agresją w szkole. Nie wiedzą, co robić, gdy dzieci gnębią kolegów, zastraszają i krzywdzą. Jakie ma możliwości nauczyciel, aby zdyscyplinować ucznia? Czy ma wsparcie? - pytają retorycznie.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 11/07/2026 10:04
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości