Jeszcze kilkanaście lat temu szparagi kojarzyły się głównie z wyjazdami na zbiory do Niemiec, teraz są jednym z najpopularniejszych warzyw na naszych stołach wiosną i wczesnym latem. Ale wszystko co dobre, szybko się kończy. Końca dobiega też sezon szparagowy pod Wrocławiem. To już ostatnia szansa na zakupy.
Na czwartek największa pod Wrocławiem plantacja szparagów - w Strzeganowicach pod Kobirerzycami - zaplanowała ostatnie zbiory. Także na wrocławskich targowiskach sprzedawcy uprzedzają, że lokalne szparagi będą dostępne jeszcze tylko przez kilka dni. Później będzie je można jeszcze dostać w marketach - ale już sprowadzane z tych miejsc, gdzie wegetacja przebiega wolniej.
Dolny Śląsk stał się prawdziwym zagłębiem szparagów. Dość powiedzieć, że to właśnie tu - do Strzeganowic - przyjeżdża po nie Robert Makłowicz. To właśnie jemu właściciele plantacji zawdzięczają jej popularność. Wcześniej uprawiali warzywa głównie na eksport, ale odkąd Makłowicz oznajmił, że lepszych szaragów nigdy nie jadł, kolejka po nie ustawia się już na straganie przy samych polach.
Szparagi stały się jednym z symboli wiosennej kuchni polskiej, obecnym na stołach od kwietnia do czerwca. Dolnośląscy producenci nie nadążają z dostawami – zarówno do restauracji, jak i na targi czy do sklepów.
Zmiana nastawienia Polaków do szparagów to także efekt ewolucji naszej kuchni. Restauracje zaczęły wprowadzać sezonowe menu ze szparagami, blogerzy kulinarni dzielą się przepisami, a media promują zdrowe odżywianie, w którym te warzywa odgrywają istotną rolę.
Szparagi przestały być postrzegane jako niemiecka osobliwość, a stały się naturalną częścią polskiej tradycji kulinarnej. Gotowane z masłem i bułką tartą, grillowane, w zupach czy sałatkach – znajdziemy je dziś w kuchniach w całej Polsce.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze