Reklama

Mistrzowie świata spotkali się z dziennikarzami po powrocie

01/11/2019 08:44

Zwyciężyli, powrócili, przemówili. Zawodnicy Śląska Wrocław Blind Football przed kilkoma dniami zostali w Bułgarii klubowymi mistrzami świata. Dziś, czyli 31 października, spotkali się w siedzibie klubu przy Oporowskiej 62 z dziennikarzami, by opowiedzieć o swoich przeżyciach związanych z turniejem.

Czy to największy w historii sukces dolnośląskiego sportu? Niektórzy kibice Śląska Wrocław ze standardowej piłki nożnej mogliby mieć wątpliwości myśląc o mistrzostwie kraju z 2012, wszakże futbol osób w pełni sprawnych jest dyscypliną nieporównywalnie popularniejszą. Nie zmienia to jednak faktu, że blind footbaliści z Wrocławia dokonali rzeczy wręcz nieprawdopodobnej, która mówiąc wprost w głowie się nie mieści. Ich sukces jest o tyle niezwykły, że przed bułgarskim turniejem, nie byli oni w gronie ścisłych faworytów.


- Pomimo iż mieliśmy doświadczenie, braliśmy udział w międzynarodowych turniejach, nawet je wygrywaliśmy, to jechaliśmy tam przede wszystkim po naukę. Byli tam potężni Rosjanie uważani za faworytów, była topowa drużyna z Niemiec. Zawodnicy z tych klubów ocierali się niekiedy o paraolimpiadę, więc poziom był niesamowicie wysoki. Zakładaliśmy, że może uda nam się powalczyć o medal. Tymczasem sport znów udowodnił, że wszystko jest możliwe, a marzenia się spełniają – powiedział trener Lubomir Prask

Reklama

Zawodnicy Śląska po raz kolejny potwierdzili, jak potężna drużyna zrodziła się we Wrocławiu. Zespół oparty nie tylko na umiejętnościach czysto piłkarskich, ale i znakomitej atmosferze. Role poszczególnych zawodników szczególnie podkreślał kapitan drużyny.


- Artur Fleszar i Adrian Słoninka to jedni z najlepszych obrońców na świecie, Marcin Lubczyk robi niezwykłą atmosferę w zespole, Łukasz Byczkowski jest bardzo skromny, ale niesamowicie pracowity. Ja trzymam statuetkę najlepszego zawodnika turnieju, ale po prostu nie mógłbym nie wspomnieć, o tym jak ważną rolę odgrywał każdy z zawodników. Czujemy się jak gwiazdy rocka. To nasz czas. Dołączyliśmy do Śląska, zdobyliśmy Puchar Polski, a teraz jesteśmy mistrzami świata. Nie chcemy, by ten rok się kończył, bo jest dla nas wyjątkowy – ocenił Robert Mkrtchyan.

Duży wpływ na zespół miała również obecność w bramce Radosława Majdana, który dołączył latem do zespołu. Należy przypomnieć, że w blind footballu, jedynym zawodnikiem w drużynie ze sprawnym wzrokiem, jest właśnie golkiper. Były bramkarz reprezentacji Polski, Pogoni Szczecin czy Wisły Kraków zaprezentował świetną formę na przestrzeni całego turnieju.

Reklama

- Kiedyś w żartach powiedziałem do trenera Mikołaja Nowackiego, że mamy dobrych bramkarzy, ale możemy wziąć kogoś lepszego na przykład Radka Majdana. On natomiast potraktował to w pełni poważnie i niedługo później mój żart obrócił się w rzeczywistość. Co bardzo doceniam, to ten absolutny brak dystansu pomiędzy nami, a Radkiem. Nawet przez moment nie mieliśmy poczucia, że jest on gwiazdą, tylko od razu stał się jednym z nas, choć wzrok miał wciąż dobry. Muszę przyznać, że byliśmy zaskoczeni jak dobrą formę prezentował, pomimo wieku. Praktycznie Majdan obronił nasze marzenia. Były mecze, w których rywale prezentowali się lepiej, a nasza taktyka zakładała bronienie wyniku i triumf w karnych. Wtedy właśnie Majdan pokazywał swoją klasę – chwalił bramkarza Robert Mkrtchyan.


Sam wychowanek Pogoni Szczecin także był niezwykle szczęśliwy, że mógł pomóc pozostałym zawodnikom spełnić swoje marzenia. Porównał także emocje towarzyszące mu na boisku blind footballu z tymi na murawie zwykłej piłki nożnej

Reklama

- Podobnie jak podczas swojej kariery zwodniczej, miałem poczucie, że naprawdę chcę wnieść coś do tej drużyny. Choć nigdy bym się nie spodziewał, że moja przygoda z blind footballem tak się potoczy, bowiem zaczęło się od kilku treningów w celach marketingowo-promocyjnych. Widać było jednak, jak bardzo chłopakom zależy na tym sukcesie, szczególnie po tym spotkaniu z Rosjanami, gdy widać było, że uwierzyli w to, iż naprawdę mogą daleko zajść.


Dla mnie samego było to również niezwykłe przeżycie. Było co prawda kilka rzeczy, które wynikały z moich bramkarskich przyzwyczajeń ze zwykłego futbolu, a które utrudniały mi grę. Nie mogłem choćby oddalić się od bramki dalej niż na metr, albo dawanie wskazówek kolegom. Wiadomo bowiem, że ta piłka dzwoni w trakcie ruchu, ale są momenty gdy stanie w miejscu i wtedy trzeba dokładnie, szybko mówić zawodnikom w polu co się z nią dzieje – skomentował Radosław Majdan.

Reklama

Sukces wrocławskiej ekipy jest też inspiracją dla wielu niepełnosprawnych ludzi w Polsce. Pokazali oni, że choć czasem natura sprawia, że nie możemy funkcjonować jak większość ludzi, to absolutnie nie znaczy, że nie możemy robić tego co oni. Marzyć, zdobywać, rozwijać się.


- Wielu z nich musiało walczyć nie tylko na boisku, ale także w życiu. Skierowali swoją energię na piłkę nożną. Widziałem ich zaangażowanie, radość po triumfach. Zawsze przed meczem mieliśmy spotkania gdzie mogliśmy nie tylko ustalić taktykę, ale i pożartować, porozmawiać, wtedy czułem się tak jak podczas swojej kariery bramkarskiej. Mam do nich wszystkich ogromny szacunek, za ich pasję oraz zaangażowanie. Naprawdę mogą stanowić za wzór dla wielu sportowców – podsumował Majdan.


Bartosz Królikowski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości