Reklama

Morze kwiatów na grobie Danusi. A ksiądz pyta: Gdzie był Bóg?

20/12/2025 13:32

Tysiące jeleniogórzan żegnały w sobotę dwunastoletnią Danusię, zamordowaną kilka dni wcześniej przed szkołą przez o rok starszą inną uczennicę. - Gdzie był Bóg - pytał podczas kazania ks. proboszcz Rafał Berezowski. Mówił też do młodzieży: - Przemoc nigdy nie jest rozwiązaniem. To co się stało pokazuje, że życie to nie jest gra. W grze można przegrać i zacząć od nowa. W życiu nie ma przycisku, słowa reset. Nie ma kolejnego poziomu po śmierci drugiego człowieka. Ale są decyzje, które niosą konsekwencje. Czasem na całe życie.


Fragmenty kazania katechety Danusi, ks. Rafała Berezowskiego, proboszcza parafii Matki Boskiej Królowej Polski i Świętego Franciszka z Asyżu.

Stoimy wobec tragedii, która nie mieści się ani w ludzkim sercu, ani w ludzkim rozumie. Stajemy przy trumnie Danusi, dziecka, którego życia nikt nie miał prawa odebrać.

Ale są w życiu takie chwile. których słowa tracą znaczenie, a cisza krzyczy głośniej niż jakiekolwiek kazanie. To właśnie ta chwila. Nie ma dzisiaj złotych rad.

Nie ma dzisiaj mądrych kazań, które mogłyby coś naprawić. Nie istnieje zdanie, które cofnie czas. Nie żyje dziecko.

Reklama

W jednej chwili zawalił się świat w dwóch domach. W jednym tam, gdzie zabrakło córki, śmiechu, głosu, codziennych rozmów. 

A w drugim, tam gdzie na zawsze pozostanie ciężar tragedii, z którym trzeba będzie żyć.

To jest dramat, który dotyka nas wszystkich.

Kochani, dzisiaj stoję przed wami jako proboszcz, jako katecheta Danusi. Przed najtrudniejszym kazaniem w moim w dwudziestoletnim kapłańskim życiu.

Danusię znaliśmy bardzo bardzo dobrze.

Dziewczynkę pełną dobra, zawsze uśmiechniętą, pogodną, życzliwą. tak dobrze się uczyła. Była bardzo pilna, odpowiedzialna, zawsze przygotowana do zajęć, do lekcji. Była miłym i dobrym dzieckiem. Takim dzieckiem, przy którym inni czuli się lepiej.

Reklama

Chciałbym przywołać obraz, szczególny obraz, który zapadnie mi do końca mojego życia. W środę widziałem Danusię w naszej kaplicy na roratach. Zostało wylosowane jej serduszko z dobrym uczynkiem.

I na tym sercu było napisane: "Pomogłam koleżance w szkole". To małe, papierowe serce stało się dla nas wszystkich dzisiaj wielkim znakiem, które biło w niej każdego dnia. To małe, a zarazem wielkie serce pokazało kim była, w jaki sposób los drugiego człowieka był ważny. To małe serce również bije dzisiaj w każdym z nas

Reklama

A dzisiaj to serce zamilkło. 

W obliczu takiej śmierci rodzą się pytania: Dlaczego? Dlaczego?

Gdzie był Bóg? 

Zadałem to pytanie również jednemu ze starszych kapłanów. Gdzie był Bóg?

Wiecie co mi odpowiedział? Bóg był przy niej. Bóg był przy niej i razem z nią zapłakał. Płakał, bo On tak tak nie chciał. 

Ewangelia nie daje nam, drodzy, łatwych odpowiedzi. Ale Ewangelia daje nam obietnicę.

Bo Jezus mówi: "Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie. Do takich należy królestwo niebieskie. I wierzymy, że Danusia przyszła do niego nie z własnej woli, nie z sposób, który my po ludzku potrafimy przyjąć, ale przyszła do Boga, który jest ojcem czułym, który jest ojcem sprawiedliwym.

Reklama

Bóg, który znał każdy dzień jej życia, każdą radość, każdy lęk, ten Bóg przyjmuje ją do swojego domu. Wierzymy, że ona jest teraz już bezpieczna. w ramionach Boga, który nie rani, nie odbiera życia, ale przyjmuje i chroni.

(...)

Dzisiejszy dzień jest także dla was dla mnie wielkim wstrząsem. Uczyłem Danusię katechezy. 

Niech ta tragedia jeszcze bardziej umocni, drodzy w nas wszystkich świadomość, jak ogromną odpowiedzialność niesie wychowanie. Jak ważna jest uważność na drugiego człowieka.

Wychowujmy wspólnie w poszanowaniu do wartości prawdy, dobra, piękna, miłości.

Reklama

Dzisiejszy dzień jest wołaniem do nas wszystkich, do dorosłych, do wychowawców, do rodziców, do całej wspólnoty o większą czujność, o większą wrażliwość, o odwagę rozmowy z dziećmi, drugim człowieku w bólu, o złości, samotności. O świat, w którym żaden człowiek nie zostaje sam ze swoim cierpieniem.

Nie po to, by osądzać, ale by chronić życie.

A teraz chciałbym się zwrócić szczególnie do was, drogie dzieci, droga młodzieży. 

To co się stało pokazuje bardzo jasno jedną prawdę, że życie to nie jest gra. W grze można przegrać i zacząć od nowa. W życiu nie ma przycisku słowa reset.

Reklama

Nie ma kolejnego poziomu po śmierci drugiego człowieka. 

Ale są decyzje, które niosą konsekwencje. Czasem na całe życie. 

Dlatego uczcie się rozmawiać. Szukajcie pomocy. Mówić o emocjach, nie ranić. Przemoc nigdy nie jest i nie będzie rozwiązaniem.

Bo to co się wydarzyło jest bolesnym i dramatycznym przypomnieniem prawdy, o której często się zapomina. Życie drugiego człowieka nie jest zabawką. Nie jest grą. Nie jest eksperymentem. W życiu nie ma cofnij, ani zacznij od nowa. Jedna chwila, jedno działanie, jedna decyzja mogą zmienić wszystko na zawsze.

Reklama

I jeżeli w waszym sercu rodzi się gniew, jeżeli czujecie, że nie panujecie nad sobą, szukajcie pomocy. Mówcie, krzyczcie o pomoc, zanim stanie się krzywda, którego, której nie da się się już cofnąć. Idźcie do rodziców, nauczycieli, pedagoga, psychologa. To nie jest wstyd.

Wstydem jest milczeć i pozwolić, by złość się w tragedię. I pamiętajcie, po drugiej stronie zawsze stoi człowiek. Ktoś taki jak wy, ktoś kto czuje, ktoś kto może się boi, ufa. Każde słowo, każdy gest, każda przemoc zostawia ślad czasem na całe życie.

Reklama

Dzisiaj wszyscy stoimy przy trumnie waszej koleżanki. Niech to będzie dla was granica, której nigdy nie wolno przekroczyć. Niech to będzie wołanie: Zatrzymaj się, pomyśl i wybierz życie. Odwaga nie polega na sile pięści, ale na umiejętności poproszenia o pomoc.

Prawdziwa siła to ochrona życia. Niech, kochani, ta śmierć Danusi Nie będzie tylko tragedią, ale też bolesnym ostrzeżeniem, że życie jest święte. I każdy z nas ponosi odpowiedzialność za drugiego człowieka.

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 22/12/2025 10:23
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Forest 2025-12-21 11:15:22

    "Zadałem to pytanie również jednemu ze starszych kapłanów. Gdzie był Bóg? Wiecie co mi odpowiedział? Bóg był przy niej. Bóg był przy niej i razem z nią zapłakał. Płakał, bo On tak tak nie chciał. " JAK można ludziom w dwudziestym pierwszym wieku takie BZDETY opowiadać?! Zastanawiam się czy aby na pewno wszyscy rodzą się z mózgiem w dzisiejszych czasach, i ZDECYDOWANIE proponuję powrót do kar cielesnych.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Borewicz 2025-12-21 11:31:36


    Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Qutass 2025-12-21 12:45:24

    Borewicz... Małe ale... Wychowanie bezstresowe nie wyjdzie bokiem, BO JUŻ wychodzi! Latorośle lat 90 i przełomu wieku sama ma już dzieci. A tu jest efekt pogłębienia takiego wychowania. Z takim bezstresowym nastolatkiem nikt sobie nie radzi; ani rodzice, ani szkoła, ani policja bo prawo tu jest ułomne. Nawet danie smarkaczowi klapsa ręką przynosi więcej efektów niż kilka godzin tłumaczenia. A pas na goły tyłek to już powinien być przywilej rodziców - słuszny i tłumaczy więcej niż tysiąc słów. W latach 80 nie było niebieskiej karty a ludzie jakoś żyli i lepiej się chowali i zachowywali - pomijając patologię solidarnościową.

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości