Słynny hollywoodzki aktor przyjechał do Polski nie po to, aby odwiedzić miejsce, skąd wywodziła się jego prababcia, ale pojawił się w naszym regionie. Zjadł rosół i schabowy w miejscu, w którym przebywał uwielbiany przez niego mistyk. Ten sam filozof, którego bardzo cenił nasz najsłynniejszy wieszcz narodowy.
Nicolas Cage, którego prababcia Anna Siputa pochodzila z Nieborzy kolo Wolsztyna, odwiedził Polskę w 2006 roku podczas swojej podróży po Europie. Ale nie po to, by odwiedzić strony, w którym żyją jego krewni. W trakcie wizyty w Görlitz postanowił przekroczyć granicę i udać się do Zgorzelca. Aktor interesuje się bowiem twórczością Jakoba Böhme, XVI-wiecznego filozofa, który mieszkał właśnie w Zgorzelcu. Aktor odwiedził zarówno dom filozofa, jak i jego miejsce pochówku.
Jak podawały wówczas media, gwiazdor przeszedł w towarzystwie kilku osób przez most Staromiejski z niemieckiego Görlitz do Zgorzelca i poprosił o stolik w mieszczącej się tuż przy granicy restauracji Piwnica Staromiejska. Zanim bowiem zaczął zwiedzanie Zgorzelca, aktor razem ze swoimi gośćmi trochę się posilili. Aktor zamówił w restauracji obfity obiad, na który składały się rosół, śledź w śmietanie, pieczone ruskie pierogi, a na koniec schabowy z zasmażaną kapustą.
Ale nie tylko słynny amerykański aktor zafascynował się owym filozofem, o którym obecnie wie niewielu Dolnoślązaków.
- Z mistyków nowoczesnych największy jest Boehme: wielkim, czystym ogniem płonąca dusza i malująca swoje widzenia ognistemi słowami. Jest to prorok także Boży i taki jasnowidz dla ludów chrześcijaństwa dzisiejszego, jakim był Izajasz dla Hebrejów – pisal o nim Adam Mickiewicz.
We wstępie do „Rozprawy Mickiewicza O JAKÓBIE BOEHMEM”, w wydanej w 1898 roku, możemy przeczytać:
„Jakób Boehme urodził się w 1575 r. w Alt Seidenberg pod Zgorzelcem (Goerlitzem) na Ślązku. Bjograficzne szczegóły o nim przekazał nam jego uczeń A. von Frankenberg. Boehme pochodził z chłopskiej rodziny, ledwie umiał czytać i pisać. Do dziewiątego roku życia był pastuchem, później pracował u szewca. Pobożność jego narażała go na żarty rówieśników. W podróżach, przedsięwziętych dla wykształcenia się w rzemiośle, obijały się o jego uszy namiętne teologiczne spory owej epoki, rozbudziły w nim chęć szukania prawdy”.
Ów Alt Seidenberg to Stary Zawidów. Jak podają jego biografowie , jego filozofia rzuciła na kolana nie tylko Mickiewicza, ale i Słowackiego, zafascynowała Hegla, Goethego, Novalisa i Izaaka Newtona. Cytował go Jan Paweł II i Czesław Miłosz. Jakub z Czech, albo Jakub Czech, jak niektórzy tłumaczą jego nazwisko, był rodowitym Łużyczaninem, który posługiwał się językiem niemieckim. Nie był jednak z pochodzenia Niemcem. Mógł być zniemczonym Łużyczaninem, Serbem lub Czechem. Jego rodzina jak wiadomo zawędrowała do Zawidowa z czeskiej Pragi.
Nie miał żadnego wykształcenia, poza czterema klasami szkoły elementarnej, którą ukończył w Zawidowie przy ulicy Cmentarnej. Gorliwie czytał Biblię. Gdy podrósł rodzice wybrali dla niego zawód szewca i wysłali do Zgorzelca na naukę rzemiosła. Przed uzyskaniem papierów mistrzowskich udał się, zgodnie z ówczesnym zwyczajem, na tzw. lata wędrówki, celem podpatrzenia różnych technik uprawiania zawodu. Po powrocie z wędrówki osiadł na stałe w Zgorzelcu i szył buty.
W 1600 roku doznał pierwszej mistycznej wizji związanej z Bogiem określanej jako „objawienie”.
- Otworzono mi bramy. W ciągu kwadransa zobaczyłem i poznałem więcej niż gdybym wiele lat przebywał w wyższych szkołach […] albowiem ujrzałem i poznałem istotę wszystkich istot” – wspominał później Böhme w „Listach teozoficznych”.
Kolejne objawienie przyszło w 1610 roku i wówczas Jakub już wiedział, że nie może dłużej milczeć. Zaczął pisać. Najpierw powstała „Jutrzenka o poranku” lub „Aurora”, najważniejsze dzieło filozofa. Z niej pochodzi często cytowana myśl – „Królestwo Boże jest wewnątrz człowieka”. Jeden z egzemplarzy trafił w ręce pastora z Görlitz, który uznał Aurorę za herezję i zakazał Jakubowi pisania. Przez kilka następnych lat Böhme nie stworzył żadnego nowego dzieła, za to dużo podróżował, zyskiwał nowych sympatyków, studiował pisma mistyków, filozofię przyrody, uczył się alchemii, astrologii i kabały. Do pisania powrócił w roku 1618. Zapoczątkowało to powstanie wielu traktatów, które kopiowano ręcznie i rozpowszechniano wśród przyjaciół autora. W roku 1622 Böhme napisał kilka krótkich utworów, które zostały w późniejszym czasie zamieszczone w jego pierwszej książce wydanej 1 stycznia 1624 roku pod nazwą Droga do Chrystusa. Publikacja tej książki wywołała kolejny skandal.
Ale mistyk, wizjoner i szewc już za bardzo tym się nie przejmuje. Ma coraz większe problemy ze zdrowiem. Umiera w nocy z 16 na 17 listopada 1624 roku. Jego grób jest na cmentarzu w Görlitz.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze