Dziś po 20 latach przerwy na tory wróciły pociągi z Wrocławia przez Sobótkę do Świdnicy. To jednak, co cieszy pasażerów, niepokoi kierowców - ci od poniedziałku spodziewają się gigantycznych korków na ul. Buforowej i Zwycięskiej. Nie ma tam bowiem wiaduktów - aby pociągi mogły przejechać na ulicach tych 16 razy dziennie zamykane będą szlabany. Zdaniem Andrzeja Padniewskiego, jednego z autorów uchwały sejmiku wzywającej do tworzenia sieci kolei aglomeracyjnych, będzie wręcz odwrotnie - korki zmaleją. Oto jego list do naszej redakcji.
Otwarcie linii 285 kolejowej do Sobótki przez notorycznie zakorkowane ulice Bardzką i Zwycięską nie są ani konfliktem kierowców, ani nie spowodują, że „korki [będą] murowane”. Korki murowane są już teraz – a jedyne, co mogą zrobić pociągi Kolei Dolnośląskich na tych liniach to te korki… zniwelować.
Bo, widzi Pan, wbrew pozorom w mobilności aglomeracji wielkości Wrocławia nie chodzi o to, by zwiększać przepustowość podróży autami. Chodzi o to, by zwiększać przepustowość podróży ludzi. A, proszę wybaczyć, ale jak można mniemać po treści Pańskiego artykułu, Państwa redakcję martwi wyłącznie pierwszy z tych dwóch aspektów – choć są one ze sobą powiązane.
Podróże w miastach i aglomeracjach podlegają bardzo prostym zasadom: z punktu A do punktu B próbuje się przedostać skończona liczba podróżnych. To, z jakiego transportu skorzystają ma wpływ na pozostałe ze środków transportu.
Mówiąc prościej: jeśli mieszkający przy ul. Zwycięskiej jeden z mieszkańców stwierdzi, że szybciej, niż autem dojedzie rowerem, to tego poranka na tej ulicy stanie w korku o jeden samochód mniej.
Cały w tym ambaras, że jeśli 50 kierowców stwierdzi, że szybciej dojedzie pociągiem – mając skądinąd rację – to korek na Zwycięskiej będzie o 30-40 samochodów krótszy (średnia liczba osób w jednym aucie, w zależności od badań, wynosi 1,4-1,6 osoby).
Wszyscy rozumiemy, że istnieją linie redakcyjne i komunikują Państwo swoje artykuły do konkretnej grupy odbiorców – ale, proszę wybaczyć – takimi treściami Państwo wyłącznie szkodzą „swojej” grupie odbiorców. Bo jeśli jeden z tych 50 kierowców po Państwa artykule zastanowi się i pomyśli – e, chciałem iść na pociąg, ale nie stanę po stronie „pasażerów” w tym „konflikcie” – to pozostali kierowcy w korku na Zwycięskiej mają do celu z punktu A do punktu B odległość dłuższą o długość jego samochodu. Przy pięciu takich „przekonanych” przez Państwa osobach samych kierowców omija jeden cykl świetlny pozwalający im wjechać w ul. Karkonoską.
By stanąć w kontrze do takiego przekazu Państwa redakcji jedynie przypomnimy, że od niedzieli podróż ze stacji Wrocław Partynice z Kolejami Dolnośląskimi zajmie 11 minut – i serdecznie wszystkich kierowców zapraszamy na pokład naszych pociągów.
Pana również, bo zapewne porusza się po Wrocławiu samochodem. Czy naprawdę uważa Pan, że stwierdzenie „korki murowane” można postawić obok informacji o otwarciu linii kolejowej 285? Czy wcześniej te korki nie występowały, a teraz to są już „murowane”?
Wracając do cykli świetlnych: wie Pan, ile trwa czerwone światło na ul. Zwycięskiej zakazujące wjazdu na skrzyżowanie z ul. Karkonoską? 70 sekund.
Przejazd kolejowy na tej ulicy będzie zamykany na 45 sekund.
Bardzo proszę zapamiętać te liczby, bo są one kluczowe w tej układance „murowanych korków”.
Do Wrocławia wjeżdża codziennie 240 tys. samochodów – i to tylko według badań sprzed kilku lat. Ta liczba raczej rośnie, a nie maleje.
Ale dzięki połączeniom Kolei Dolnośląskich, również od niedzieli na linii 285 - wznowionych po 22 latach - korki będą wyłącznie maleć. Kilkadziesiąt osób w pociągu to kilkadziesiąt samochodów mniej we Wrocławiu.
Co z każdą taką kolejną inwestycją odczują na plus wszyscy – również kierowcy na Zwycięskiej stojący w coraz krótszych korkach.
Proszę o tym pamiętać, bo tutaj nie ma żadnego konfliktu rozumianego na poziomie „kierowcy kontra pasażerowie”. Te systemy przemieszczania się z punktu A do punktu B występują obok siebie i wzmacnianie tych najbardziej efektywnych – a kolej bezwzględnie należy do najbardziej efektywnych i czasowo, i pod względem liczby pasażerów - tylko i wyłącznie przyspiesza pozostałe formy podróży po mieście i aglomeracji.
Polecam Panu wpaść na pokład Kolei Dolnośląskich – porozmawianie z osobami, które zostawiły swój samochód i przesiadły się na kolej może uzmysłowić Panu mikroskalę tego zjawiska – która, przełożona na skalę makro: tysiące pasażerów przewożonych codziennie przez Koleje Dolnośląskie na terenie naszego województwa – doprowadzi do prostej konkluzji: pasażerowie pociągów nie są w kontrze do kierowców.
Do pójścia o krok dalej i pisania artykułów, że „Kolei Dolnośląska odkorkowuje Wrocław” – również ta na linii 285 przez ulice Zwycięską, Grota-Roweckiego i Bardzką - namawiać Pana nie będę.
Liczę, że do tak prostych wniosków dojdzie Pan z czasem sam.
Andrzej Padniewski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze