Pościg za pijanym taksówkarzem, próba zatrzymania i wreszcie strzały - tak wyglądał przebieg zdarzeń, jakie miały miejsce w nocy z soboty na niedzielę na osiedlu Gaj we Wrocławiu. Ochroniarz z prywatnej firmy, który użył broni najprawdopodobniej przekroczył jednak swoje uprawnienia.
Pracownicy firmy ochroniarskiej Solid Security patrolowali po północy w nocy z soboty na niedzielę osiedle Gaj. W rejonie ulic Orzechowej i Jabłecznej zauważyli taksówkę, która porusza się drogą zygzakiem. Jeden z ochroniarzy, po nieudanej próbie zatrzymania pojazdu wyciągnął broń i oddał strzał w szybę pojazdu.
– Mężczyzna podejrzewał, że siedzący za kierownicą taksówki człowiek jest pijany. Próbował go więc zatrzymać, ale ten nie zareagował. Wtedy wyciągnął broń i strzelił. Znaleźliśmy zranionego taksówkarza niepodal miejsca zdarzenia. Miał ponad dwa promile alkoholu w organizmie – mówi o sprawie Krzysztof Zaporowski z Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu.
Wrocławska Prokuratura Okręgowa postawiła ochroniarzowi zarzut z art. 160 Kodeksu Karnego, zgodnie z którym karze podlega ktoś, kto naraża życie lub zdrowie innych osób oraz z art. 50 Ustawy o Ochronie Osób i Mienia: Pracownik ochrony, który przy wykonywaniu zadań przekroczył upoważnienia lub nie dopełnił obowiązku, naruszając w ten sposób dobro osobiste człowieka, podlega karze. Ochroniarz może więc spędzić za kratkami 5 lat.
Przedstawiciele firmy ochroniarskiej zaznaczają jednak, że ich pracownik użył broni, bo znalazł się w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia. Z kolei taksówkarzowi za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości grożą dwa lata więzienia. Nie doznał on poważnych obrażeń.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze