Po kilku tygodniach na Stadionie Wrocław znów zagra lider Ekstraklasy. Co prawda nie jest nim Śląsk, ale zwycięstwo z będącą przed tą kolejką na pierwszym miejscu Wisłą Płock, byłoby zwiastunem powrotu do dobrej dyspozycji oraz szansą awansu na miejsce piąte.
Czwartek, 25 kwietnia 2019 r. Tego dnia Górnik Zabrze wywozi z Wrocławia trzy punkty (1:0). Od tamtej pory nikt nie był w stanie pokonać Śląska na jego boisku. Wspaniała seria trwa już ponad pół roku, a w poprzedniej kolejce magia własnego stadionu pomogła wrocławianom przerwać serię siedmiu meczów bez zwycięstwa i pokonać Arkę Gdynia 2:1. Ten triumf zdecydowanie pozwolił piłkarzom Vitzeslava Lavicki złapać oddech po długiej zadyszce. Terminarz ułożył się tak, że grają oni drugi mecz z rzędu u siebie, co warto byłoby wykorzystać.
Nie ma co przekrzywiać rzeczywistości i należy stwierdzić, że spotkanie z gdynianami było mocno przeciętne w wykonaniu Śląska. Owszem, wrocławianie mieli swoje okazje, a niektóre akcje wyglądały obiecująco, ale Arka zawiesiła poprzeczkę żenująco nisko. Gdyby wrocławski zespół zagrał dobry mecz, to wygraliby go oni spokojnie trzema bramkami. W ich grze można było znaleźć jednak pozytywy. Przebłyski formy z początku sezonu zaczął pokazywać Przemysław Płacheta, Michał Chrapek zagrał przyzwoity mecz po raz pierwszy od dawna, a obrona skutecznie wybijała Arkowcom z głowy pomysły na zdobycie gola.
Taka gra może jednak nie wystarczyć na będącą w niespotykanym w Ekstraklasie gazie Wisłę Płock. Trener Radosław Sobolewski został zapewne przez niejednego kibica płocczan uznany za żywy dowód istnienia Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Przejął on bowiem kompletnie rozbitą drużynę, szorującą dno tabeli i wygrał z nią 8 z 9 spotkań. „Nafciarze” mają w tym sezonie na rozkładzie m.in. Jagiellonię Białystok, Wisłę Kraków, czy Legię Warszawa.
Oprócz tego są na fali sześciu wygranych ligowych meczów pod rząd, co jest najlepszym wynikiem w historii zespołu. Na pozycję lidera też wskoczyli po raz pierwszy od założenia klubu. Na boisku ich liderem jest pomocnik Dominik Furman, który dostał już nawet powołanie do reprezentacji od Jerzego Brzęczka na ostatnie mecze z Łotwą i Macedonią Północną. Pewnego rodzaju siłą Wisły jest też paradoksalnie to, że nie mają oni w składzie jednego, przodującego strzelca. Nawet gdy wbili cztery gole Arce Gdynia, każde trafienie zanotował kto inny.
- Starcie z Wisłą to dla nas wyzwanie. Zwycięstwa pozwoliły im nabrać pewności siebie, a dzięki temu że w tabeli wszyscy są blisko, zajmują oni pozycję na samej górze tabeli. My natomiast po ostatnim triumfie jesteśmy pozytywnie nastawieni i bardzo zmotywowani – powiedział przed meczem trener Vitzeslav Lavicka (slaskwroclaw.pl)
Przed Śląskiem zatem nie lada wyzwanie. Tym bardziej, że w tych ostatnich sześciu zwycięskich meczach, płocczanie strzelili dwanaście goli, tracąc cztery. Plusem natomiast jest to, że wrocławianie w meczu z Arką uniknęli poważniejszych urazów, choć mniejsze kłopoty się pojawiły. Z boiska zszedł wówczas Israel Puerto, który wciąż odczuwał uraz odniesiony w starciu z Rakowem Częstochowa, ale podobnie jak przed meczem z gdynianami, powinien on zdążyć się wyleczyć.
Na pewno nie zagra jeszcze Diego Żivulić, który poważnie złamał nos w starciu z częstochowianami. Poza treningiem pozostają też kontuzjowani Adrian Łyszczarz i Piotr Celeban. Wśród rywali zabraknie z kolei lidera defensywy Jakuba Rzeźniczaka. Były obrońca Legii Warszawa ciężko zachorował na zapalenie opon mózgowych i czeka go dłuższy rozbrat z futbolem.
Nikt w Ekstraklasie nie ma dłuższej serii meczów bez porażki u siebie niż Śląsk. Z drugiej strony, żadna drużyna nie straciła punktów tak dawno jak Wisła Płock. Która passa przetrwa? Jeżeli wrocławianie zagrają na swoim optymalnym poziomie, zgotują liderowi prawdziwe piekło i puszczą go do domu w samych skarpetkach, bez jakichkolwiek punktów.
Nie zmienia to jednak faktu, że odkąd do Wrocławia przybyła w 7. kolejce Pogoń Szczecin, która walczyła wtedy ze Śląskiem punkt za punkt o miejsce lidera tabeli, Śląsk nie gościł tak rozpędzonej drużyny jak Wisła. Wtedy wygrać się nie udało, ale obronić domową twierdzę jak najbardziej (1:1). Teraz zatem wrocławianie znów muszą pokazać, że na własnym boisku nie straszny im w tym sezonie absolutnie nikt.
- Najważniejsza jest dla nas nasza postawa, czyli jak zagramy jako Śląsk. Oczywiście analizujemy rywala pod kątem taktycznym i rozegrania stałych fragmentów gry. Skupiamy się jednak przede wszystkim na sobie – podsumował Vitzeslav Lavicka.
Spotkanie z Wisłą Płock już w poniedziałek, 4 listopada, o godzinie 18 na Stadionie Wrocław.
Ostatni mecz tych drużyn w Ekstraklasie:
Śląsk Wrocław – Wisła Płock 2:1 (Cholewiak 9’, Robak 83’ – Stevanović 27’) , 35 kolejka sezonu 2018/19
Przewidywany skład Śląska:
Putnocky – Broź, Puerto, Golla, Stiglec – Chrapek, Łabojko, Mączyński, Pich, Płacheta - Exposito
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze