Piotr Ćwielong jeszcze nie miał tak udanej rundy w barwach Śląska Wrocław. Latem był już jedną nogą w Polonii Warszawa.
Przypadek Piotra Ćwielonga doskonale pokazuje, jak przewrotny bywa los. Skrzydłowy Śląska latem miał odejść do Polonii Warszawa. Powodem było odsunięcie przez Oresta Lenczyka piłkarza od drużyny. Szkoleniowiec w ten sposób chciał się zrewanżować na Ćwielongu, że ten na swoim facebookowym profilu nazwał go "panem od wuefu".
Zawodnik nie chciał jednak definitywnie rozstawać się ze Śląskiem i dlatego w grę wchodziło wypożyczenie. Chętna była Polonia, ale na jednym z treningów popularny "Pepe" doznał kontuzji i wrócił do Wrocławia. Tutaj indywidualnie ćwiczył i oswajał się z myślą, że jesienią może nie zagrać ani minuty. Tymczasem nieoczekiwanie Lenczyk nagle zmienił zdanie i piłkarz znalazł się w kadrze na pierwszy mecz w sezonie z Widzewem Łódź.
Pierwsze występy w sezonie nie można w jego wykonaniu uznać za udane, ale nie ma się co dziwić, bo latem nie zagrał w żadnym sparingu. Z czasem Piotr Ćwielong zaczął dochodzić do formy i dzisiaj jest podstawowym zawodnikiem Śląska. U trenera Stanislava Levego gra regularnie i strzelił już trzy gole oraz zaliczył jedną asystę. Tak udanej rundy w barwach wrocławskiego zespołu Ćwielong jeszcze nie miał.
Nie jest jednak wykluczone, że będzie to ostatnia runda skrzydłowego w Śląsku. Za pół roku kończy mu się kontrakt i być może będzie zmuszony zmienić klub. Zmuszony, bo chociaż sam "Pepe" chce zostać we Wrocławiu, ale przy kłopotach finansowych klubu kierownictwo Śląska może chcieć się go pozbyć i postawić na wychowanków lub zawodników tańszych. Wydaje się, że dla Śląska byłaby to jednak ogromna strata.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze