Przez dwa tygodnie piesi i rowerzyści musieli na ul. Powstańców Śląskich stać przed torowiskiem na czerwonym świetle, by przepuścić nieistniejące tramwaje - od 20 lipca wozy MPK, w związku z remontem rozjazdu na skrzyżowaniu Piłsudskiego i Świdnickiej, nie jeżdżą tą trasą. Komunikacyjny absurd skończył się dopiero po interwencji Towarzystwa Upiększania Miasta Wrocławia - dwa dni po publikacji TUMW, urzędnicy zakleili sygnalizatory.
Przypomnijmy, remont torowiska na skrzyżowaniu ul. Piłsudskiego i Świdnickiej ruszył 20 lipca. Od tego czasu ulicą Powstańców Śląskich (między al. Hallera a Arkadami Wrocławskimi) nie jeżdżą tramwaje. Mimo tego piesi i rowerzyści, chcąc przejść przez tory tramwajowe na tym odcinku, musieli stać na czerwonym świetle, zgodnie z pierwotnie zaprogramowanym cyklem sygnalizacji świetlnej.
Na ten komunikacyjny absurd zwróciło uwagę Towarzystwo Upiększania Miasta Wrocławia.
- Jak widać zorganizowanie niewydolnej komunikacji zastępczej nie jest jedynym błędem popełnionym przez magistrat. Nieadekwatny do sytuacji cykl świetlny to nie tylko niepotrzebne opóźnienia w ruchu ulicznym, ale przede wszystkim kolejny przykład nielogiczności sygnalizacji, zachęcający uczestników ruchu do łamania prawa i uczący niebezpiecznych zachowań - krytykowali członkowie TUMW.
>Zobacz zdjęcia z remontu torowiska na skrzyżowaniu Piłsudskiego i Świdnickiej
Przedstawiciele towarzystwa podkreślali, że jeśli przeprogramowanie sygnalizatorów jest dla urzędników za trudne, warto byłoby je chociaż wyłączyć lub zasłonić czarnymi workami.
Na reakcję magistratu nie trzeba było długo czekać. W poniedziałek czerwone światła na przejściach w poprzek nieczynnych torowisk zostały zaklejone.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze