Gdy Wojciech Kaczmarek był piłkarzem Śląska Wrocław, przeważnie siedział na ławce rezerwowych. Ale gdy przyjechał do Wrocławia w barwach Cracovii, zaliczył doskonałe zawody i zatrzymał swój były klub. Dzięki jego doskonałym interwencjom, “Pasy” wywalczyły ze Śląskiem bezbramkowy remis.
Sędzia Marcin Borski niecierpliwie zerkał już na zegarek. Mijała bowiem trzecia minuta doliczonego czasu gry - ostatnia, którą przewidział arbiter z Warszawy. Na stadionie przy Oporowskiej przez cały mecz kibice goli nie oglądali. Ale piłkarze Śląska do ostatniej chwili walczyli o zwycięską bramkę. Po rzucie wolnym potężnie strzelił Przemysław Kaźmierczak. Piłkę trącił jeszcze Łukasz Madej, przejął ją Piotr Celeban i potężnie uderzył z pięciu metrów. Sęk w tym, że stoper Śląska mógł zrobić z piłką wszystko, a strzelił w sam środek bramki. Wojciech Kaczmarek błysnął niezłym refleksem i odbił piłkę, choć przyznać trzeba, że gdyby Celeban strzelił płasko po ziemi, bramkarz Cracovii nie miałby wielkich szans. To była najlepsza okazja piłkarzy Śląska w piątkowym meczu. Niestety, podobnie jak wiele innych, niewykorzystana.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze