O tym miejscu krążą legendy. Pałac, znajdujący się w miejscowości Glinka na Dolnym Śląsku, przyciąga fanów mrożących krew w żyłach opowieści. Szukają tu śladów duchów i historii, która miałaby odsłonić przed nimi kolejne sekrety. Architektoniczna perełka od lat popada w ruinę. Co o niej dziś wiemy?
Budowla została posadawiana w tym miejscu w XVIII wieku z inicjatywy rodziny Stosch, ale niedługo później przeszła w ręce starego saksońskiego rodu niemieckiego von Zobeltitz. Wielu jego potomków to pisarze, którzy na łamach wydawanych przez siebie dzieł opisywali życie ówczesnej arystokracji oraz wojska. Zobeltitzowie zamieszkiwali późnobarokowy pałac, który został przebudowany w duchu klasycystycznym aż do zakończenia drugiej wojny światowej.
Rezydencja pod ich władaniem została uzupełniona o dwa nowe skrzydła, dodatkową kondygnacje oraz oficynę. Budynek posiadał też ogromny, jak na ówczesne czasy, park krajobrazowy, a sama rodzina była w posiadaniu gruntów o łącznej powierzchni prawie 550 hektarów, czyli niemal 550 boisk piłkarskich oraz prawie 400 ha ziemi ornej, co czyniło ją jedną z najbogatszych w regionie.
Sam pałac nie ucierpiał niemal wcale w wyniku działań wojennych, a po 1945 roku został przekazany do administracji PGR. Z początku miesił się tam żłobek oraz przedszkole, a także mieszkania pracowników, biura i pracownicza stołówka. Pierwszy remont przeprowadzono już w latach 60. z uwagi na pękające ściany i słabą kondycję stropów, ale nie pomogło to w powolnej degradacji obiektu. Pod koniec lat 70. rozebrano oficynę, a pałac po 1989 roku zupełnie opustoszał. W 2003 roku budowla trafiła w opiekę prywatnego inwestora, który niespecjalnie się nią interesował, co doprowadziło do plądrowania obiektu i elementów, znajdujących się w jego wnętrzu.
Pałac znajdujący się powiecie górowskim na Dolnym Śląsku jest kolejnym smutnym przykładem zaniedbań i niewłaściwej opieki nad dziedzictwem kulturowym sprzed 1939 roku. Aktualnie wymaga pilnej interwencji i grozi katastrofą budowlaną.
Pałac w Glince słynie ze swojej mrocznej przeszłości, przynajmniej taka legenda jest powielana wśród fanów urbexu. Nie potwierdzają jej tubylcy, choć od dawna dobiegały głosy o tym, że budowla stanęła w miejscu dawnego cmentarza dla samobójców, którzy mieli odbierać sobie życie, wieszając się na jednym z przypałacowych drzew w ogrodzie. Według innych pogłosek, kiedy właścicielem pałacu zostawał mężczyzna, to po pewnym czasie - z powodu rzuconej na niego klątwy - miał popełnić samobójstwo. I choć nie ma żadnych historycznych dowodów, które potwierdzałyby te plotki, to zainteresowanie ruiną znacznie wzrosło, odkąd były częściej powielane w Internecie.
Na pewno przyczyniła się do tego eskapada ekipy Mystery Hunter, która pojawiła się w tym miejscu w 2021 roku. Mieli sprawdzić, czy na terenie obiektu dochodzi do paranormalnych zjawisk. Po nocy spędzonej w pałacu udało się zarejestrować dziwne szmery, a poszczególni członkowie opowiadali o dziwnym poczuciu obecności kogoś oprócz nich. Nie ma żadnych innych obiektywnych dowodów, wskazujących na mroczną przeszłość pałacu, ale to wystarczyło, żeby rozgrzać wyobraźnię turystów i lokalnych pasjonatów, interesujących się bardziej historyczną budowlą.
Aktualnie po dawnym splendorze i rozległym parku zostało już dziś niewiele. Krzaki, które wyrosły na wejściu do pałacu, utrudniają zajrzenie do środka, a po dawnych mieszkańcach nie ma już dziś prawie żadnego śladu. Pałac w Glince jest jednym z najlepszych i zarazem najbardziej smutnych przykładów lat zaniedbań, które doprowadziły architektoniczną perełkę do skrajnej ruiny.
Z Wrocławia do Glinki dostaniemy się w ok. 1,5 h. Odległość wynosi 85 km, a najwygodniej dostać się tam przez Środę śląską.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Taki to dolny Śląsk tylko ze praktycznie przy Lesznie ????