Wystarczył krótki SMS do pani doktor i ustalenie terminu spotkania. Potem 100 lub 200 złotych przekazane do ręki. W zamian lekarz psychiatra bez badania i konsultacji wręczała zwolnienie lekarskie na taki okres, jakiego życzył sobie klient. Pani doktor usługi świadczyła przez ponad rok. Teraz stanie przed sądem.
To było długie i żmudne śledztwo. Trzeba było przesłuchać aż ponad 440 świadków, a akta sprawy liczą aż 34 tomy plus kilkadziesiąt tomów załączników. Wszystkie te materiały trafiły właśnie do sądu. Lekarce, specjalistce z dziedziny psychiatrii, grozi od roku do dziesięciu lat więzienia. Odpowie za poświadczenie nieprawdy w dokumentach w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.
- Nieprawidłowości dotyczą okresu, od marca 2020 roku do 20 sierpnia 2021 roku, kiedy lekarz psychiatra w prywatnych gabinetach w Zgorzelcu i Sieniawce, wystawiła dla 168 obywateli polskich, zatrudnionych na terenie Czech, poświadczające nieprawdę orzeczenia o ich niezdolności do pracy zdradza prokurator Ewa Węglarowicz-Makowska.
Jak twierdzi Prokuratura Okręgowa w Jeleniej Górze, zainteresowani kontaktowali się z panią doktor telefonicznie lub poprzez wiadomości tekstowe. Podawali jej swoje dane konieczne do wystawienia zwolnienia lekarskiego, okres, na jaki chcieli je otrzymać oraz kraj zatrudnienia. Uzgadniali także termin i miejsce odbioru tego zaświadczenia. -Następnie sami odbierali dokument od lekarki, płacąc jej przy tym za wystawione zwolnienie lekarskie od 100 do 200 zł. - Osoby te nie były przez oskarżoną lekarkę ani badane, ani konsultowane - podkreśla Ewa Węglarowicz-Makowska.
Śledczy wyliczyli, że działając w ten sposób pani doktor zarobiła dokładnie 54 090 zł.
- Oskarżona przyznała się do popełnienia zarzuconego jej czynu. Złożyła wyjaśnienia - informuje prokuratura.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze