Reklama

PLFA: Hektolitry i jardy czyli Devils ogrywają Eagles

04/07/2011 00:00

W warunkach, które bardziej przypominały sceny z kolejnej części filmu Waterworld wrocławscy futboliści Devils ograli Warsaw Eagles i awansowali do finału PLFA I. Decydujące starcie sezonu, w którym Diabły spotkają się z The Crew będzie powtórką ubiegłorocznego spotkania finałowego. Stawką meczu będzie status najlepszego zespołu w kraju i futbolowa supremacja na terenie Wrocławia.

Skąpani w deszczu gracze Devils Wrocław za wszelką cenę chcieli wygrać w niedzielnym spotkaniu z Eagles. Półfinałowe spotkanie było być albo nie być dla obu zespołów z tym jednak, że to właśnie Diabły są aktualnym mistrzem PLFA.


 


Nad murawą stadionu przy ulicy Sztabowej deszcz przestał padać dopiero w okolicach godziny 15 co jednak nie przeszkodziło organizatorom rozpocząć tego spotkania, którego stawką był awans do finału PLFA I. Teraz z perspektywy czasu możemy śmiało powiedzieć, że był to jeden z najbardziej osobliwych pojedynków półfinałowych w historii futbolu amerykańskiego w Polsce. Osobliwego ze względu na fakt, że to właśnie aura dyktowała warunki tego meczu a lepiej w nich odnaleźli się gracze Diabłów, którzy ostatecznie ograli zespół z Warszawy 31:13.

Reklama

 


> Zobacz fotorelację z deszczowego pojedynku Devils Wrocław - Warsaw Eagles


 


Spotkanie rozpoczęło się od śmiałych ataków ekipy z Warszawy, która szybko objęła prowadzenie po świetnej akcji powrotnej po wykopie Tyrone"a Landruma.




Od razu postawiona pod ścianą ofensywa Devils nie zawiodła jednak. Formacja prowadzona przez Luke’a Balcha przemaszerowała większość boiska, ostatecznie zdobywając jednak tylko trzy punkty, dzięki kopnięciu z pola Krzysztofa Wisa. Później to Balch był jednak winy straty piłki w okolicach ich 20 jarda, ale Eagles nie wykorzystali tego prezentu, ostatecznie fatalnie rozgrywając próbę kopnięcia z pola. Niewiele brakowało, a zakończyłaby się przejęciem Diabłów.

Reklama



W drugiej kwarcie Orły postawiły na długie podania, które dwukrotnie przeniosły ich pod samo pole punktowe Diabłów. Landrum, który niespodziewanie wystąpił w tym meczu jako rozgrywający, świetnie wynajdywał długimi piłkami Jeremy"ego Dixona. Cóż jednak z tego, skoro ofensywa warszawian nie potrafiła zamienić zdobyczy jardowych na punkty. Eagles stracili najpierw piłkę na 10 jardzie Devils, po złym podaniu w czwartej próbie, a w kolejnej takiej sytuacji, jeszcze bliżej pola punktowego wrocławian, znów źle egzekwowali kopnięcie z pola. W pierwszej połowie trzykrotnie gościli więc w czerwonej strefie rywala, nie punktując ani razu.


 

Devils radzili sobie znacznie lepiej. W najważniejszych momentach, mimo mokrej murawy i śliskiej piłki, Balch odnajdywał Christophera Washingtona, który zdobył pierwsze w meczu przyłożenie gospodarzy i dał im prowadzenie do przerwy. Po zmianie stron dołożył jeszcze jedno, które znów na swoje konto musiał zapisać źle kryjący go Łukasz Koniusz.

Reklama



Ostatnią odsłonę rozpoczynali goście, którzy chcąc utrzymać się przy piłce, zdecydowali się nawet na grę w czwartej próbie na własnym 30 jardzie. Udaną, ale cofniętą przez sędziów, po tym jak jeden z warszawian, niezgodnie z przepisami, pchnął swojego running backa  chcąc pomóc mu zdobyć pierwszą próbę.


 


Eagles drugi raz już nie ryzykowali i odkopnęli piłkę. Inicjatywę przejęła ofensywa Diabłów, która przesuwając się do przodu zbijała też mnóstwo czasu z zegara meczowego. Wreszcie, po 11 akcjach, ładne podanie Balcha w polu punktowym złapał Patrycjusz Pałac i na sześć minut przed końcem, spotkanie było praktycznie rozstrzygnięte. Orłom nie udało się odpowiedzieć i goście musieli ponownie odkopnąć piłkę. Po tym zagraniu piękną akcją powrotną popisał się Washington, który piłkę zaniósł na 5 jard od pola punktowego Eagles.

Reklama

 


Chwilę później mógł świętować przyłożenie po podaniu Balcha. Wrocławianie mogli rozpocząć świętowanie.


 


Tak o niedzielnym spotkaniu mówił skrzydłowy Devils, Patrycjusz Pałac:




- Chyba jeszcze nigdy nie grałem w takich warunkach, ale poza tym, że na boisku nie było linii i trochę trudniej było mi ocenić sytuację, grało się całkiem fajnie. Spotkanie okazało się o wiele trudniejsze niż nasz pojedynek z nimi w sezonie zasadniczym. W tamtym meczu ciągle prowadziliśmy. W tym, byliśmy pod wielką presją. Awansowaliśmy do SuperFinału i chyba dobrze, że zagramy z The Crew. Po pierwsze to kolejne derby, a po drugie zawsze trudno nam się grało z Seahawks, co było widać nawet w tym sezonie.



W drużynie wrocławian wyróżniał się ofensywny duet Luke Balch - Christopher Washington, po którego akcjach padły trzy przyłożenia Diabłów.


Zwycięstwo gospodarzy oznacza, że dołączają oni do drugiego wrocławskiego klubu, The Crew i 17 lipca zagrają z nimi w VI SuperFinale PLFA. Jest to powtórka ubiegłorocznego finału ligi, w którym górą były Diabły. Jeśli Devils powtórzą swój zeszłoroczny sukces, staną się pierwszą w historii PLFA drużyną, która obroni tytuł mistrzowski.



Piotr Kolisko

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości