Reklama

Polski premier zginął torturowany, ponieważ odwiedził pewien pałac na Dolnym Śląsku?

06/07/2025 09:30

Rzecz w tym, że tu mowa nie o jednej, a o trzech zbrodniach. Wszyscy zanim zginęli, byli torturowani. Co ich łączyło? Razem pojawili się w pałacu w Radomierzycach koło Zgorzelca, gdzie miały spoczywać tajne akta niemieckich służb. Akta bardzo niewygodne dla wielu ludzi w Europie. Dlatego czasami sugerowano, że za tymi sprawami mogły stać tajne służby czy wywiad. I jeszcze jedno - w żadnej z tych spraw nikogo nie skazano…

Piotr Jaroszewicz - premier PRL w latach 1970-1980 - został zamordowany wraz z żoną Alicją Solską-Jaroszewicz w domu w Aninie w nocy z 31 sierpnia na 1 września 1992 r. Byłemu premierowi przestępcy skrępowali ręce, po czym przez wiele godzin torturowali małżeństwo. Morderstwa Piotra Jaroszewicza dokonano poprzez uduszenie, zaciskając ciupagą pasek na jego szyi. Żona została zastrzelona ze sztucera  byłego premiera. Zbrodnia od samego początku miała bardzo tajemniczy charakter. Wiele wątpliwości budził sposób prowadzenia śledztwa przez policję, która z góry założyła motyw rabunkowy. Tezie tej przeczył fakt, że z nie zginęły żadne cenne rzeczy. Według syna zamordowanych jedyną rzeczą, która zniknęła z domu były notatki ojca. Zadziwiający był też fakt, że prawa ręka Jaroszewicza nie była skrępowana. Można było przypuszczać, że przed śmiercią zmuszono go do pokazania lub podpisania czegoś. Było wielu podejrzanych, ale ostatecznie w listopadzie ubiegłego roku Sąd Okręgowy w Warszawie uniewinnił wszystkich oskarżonych w sprawie zabójstwa Piotra Jaroszewicza i jego żony Alicji Solskiej-Jaroszewicz. 

Tadeusz Steć, najbardziej znany jeleniogórski przewodnik, został zamordowany w styczniu 1993 roku w swoim mieszkaniu. Od razu pojawiła się masa domysłów: zabili go dla złota oraz pieniędzy, które zgromadził w swym mieszkaniu; zginął dla bezcennych dokumentów i starodruków, które zbierał i pokazywał tylko nielicznym. Wielu wspominało, że przez granicę przeprowadzał Niemców, którzy wracali tutaj po ukryte w czasie wojny skarby. No i oczywiście szybko pojawiła się pogłoska, że zlikwidowano go, bo znał tajemnice zamordowanego wcześniej byłego premiera Piotra Jaroszewicza... Przyczyn tragedii doszukiwano się też w stylu życia ofiary. Jedni twierdzili, że był bardzo ostrożny, ale inni uważali, że zapraszał do swojego domu nieznajomych, dopiero co poznanych, mężczyzn. Pojawił się nawet mężczyzna, którzy przyznał się do zamordowania Tadeusza Stecia, ale sąd go uniewinnił. Czy go torturowano? Zginął od uderzenia w głowę. Były także oparzenia, ale śledczy uznali, że to od domowego piecyka obok którego upadło ciało ofiary.

Reklama

Generał Jerzy Fonkowicz został zamordowany w nocy z 7 na 8 października 1997 r. w swoim domu w Konstancinie Jeziornie. Przed śmiercią był torturowany. Sprawcy związali go. Bili tak mocno, że połamali mu żebra. Ślady tortur miał na całym ciele. Bandyci zabrali z jego domu przedmioty warte 15 tysięcy złotych. Dla prokuratury ta sprawa to zwykły rabunkowy napad. Prokuratura Rejonowa w Piasecznie o tę zbrodnię oskarżyła sześć osób. Dwie nie doczekały wyroku, resztę uniewinniono.

Co łączy te tragedie i co łączyło te postacie?

Reklama

Od wielu lat niektórzy badacze twierdzą, że były premier został zamordowany, bo w 1945 r. zdobył hitlerowskie dokumenty kompromitujące znane osobistości. Trop wiódł do Radomierzyc w pobliżu Zgorzelca. W tamtejszym barokowym pałacu podobno hitlerowcy pod koniec wojny zgromadzili wojenne archiwum Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy, zawierające między innymi listy konfidentów gestapo i dokumenty dotyczące kolaboracji Francji z III Rzeszą. Wspominano, że w posiadaniu Jaroszewicza były też dokumenty demaskujące między innymi generała  Wojciech Jaruzelskiego. Czy też pochodziły z tego pałacu?

W każdym razie, w czerwcu 1945 roku w Radomierzycach miał pojawić się płk Piotr Jaroszewicz z  Tadeuszem Steciem, współpracownikiem służb wywiadowczych oraz Jerzym Fonkowiczem, agentem polskiego wywiadu. Tak nawet zeznawali ludzie, którzy jako pierwsi osiedlili się tam po wojnie.

Reklama

Pod koniec lipca wspomnianego roku radomierzyckie archiwum wyekspediowano do ZSRR. Zawierało ono około 300 tysięcy teczek. Jednak część dokumentów Jaroszewicz i spółka zapakowali do swojego auta. Według niektórych badaczy, były premier miał je do końca życia przechowywać w prywatnym archiwum.

Wiadomo też, że przez lata te trzy osoby utrzymywały z sobą kontakt i że były premier zapowiadał wydanie "rewelacji" ze swojego archiwum…

Miejsce zdarzenia mapa Wrocław

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 06/07/2025 09:33
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości