Władze Wrocławia wspólnie z wynajętymi prawnikami opracowały skomplikowany plan, który ma doprowadzić do przejęcia przez miasto w całości piłkarskiego Śląska. - Musimy przerwać ten zaczarowany krąg i bezczynność Zygmunta Solorza - mówi prezydent Rafał Dutkiewicz. Urzędnicy planują, że dotychczasowa spółka zarządzająca klubem zostanie zlicytowana i przejmie ją bezgotówkowo nowy podmiot, który jest już członkiem Polskiego Związku Piłki Nożnej.
Przypomnijmy, w tej chwili piłkarski Śląsk ma dwóch akcjonariuszy: mniejszościowego, czyli miasto Wrocław (48 proc. udziałów) i większościowego (51 proc. akcji) - cypryjską spółkę Bithell Holdings, kontrolowaną przez Zygmunta Solorza -Żaka.
Urzędnicy tłumaczą jednak, że miasto jest w tej chwili jedynym akcjonariuszem, który aktywnie finansuje piłkarski Śląsk.
- Na przestrzeni ostatnich dwóch lat włożyliśmy w klub 28 mln złotych, w tej kwocie znajduje się 12 mln złotych pożyczki. A drugi z udziałowców ani grosza - wylicza prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz.
Jak podkreśla prezydent Wrocławia, miasto wielokrotnie podejmowało próby podniesienia kapitału spółki i odkupienia udziałów od współwłaściciela.
- Ani jedna, ani druga możliwość nie została przyjęta - zaznacza Dutkiewicz.
Sytuacja spółki jest w tej chwili bardzo trudna, w grę wchodzi nawet ogłoszenie upadłości, dlatego - jak mówią urzędnicy - miasto wspólnie z wynajętą kancelarią mecenasa Jacka Masioty przygotowało plan ratunkowy, do którego kluczem jest wspomniana przez Rafała Dutkiewicza pożyczka.
- Na skutek narastających odsetek i kosztów postępowań miasto dysponuje w tej chwili wyrokiem i tytułem wykonawczym na kwotę 12,5 mln złotych. Wierzycielem jest miasto, dłużnikiem - Śląsk - wyjaśnia Jacek Masiota.
W tej sytuacji magistrat może albo skierować sprawę do komornika, albo wystąpić do sądu w celu wyznaczenia zarządcy przymusowego. I miasto skorzystało właśnie z tej drugiej opcji.
- Zarządca ma wycenić przedsiębiorstwo i je sprzedać w drodze licytacji - tłumaczy Masiota.
W ten sposób miasto, za pośrednictwem sądu, chce nabyć Śląsk Wrocław na zasadach tzw. sukcesji generalnej, czyli razem z licencją, zawodnikami, prawem do nazwy i tym samym, w drodze transakcji bezgotówkowej - w zamian za dług - przejąć w całości klub.
W tym celu już poczyniono pewne kroki - stowarzyszenie Wojskowy Klub Sportowy utworzyło spółkę akcyjną Wojskowy Klub Sportowy Śląsk, która prowadzi kilka drużyn młodzieżowych i spełnił wszystkie wymogi, aby stać się członkiem Dolnośląskiego Związku Piłki Nożnej.
Andrzej Padewski, prezes DZPN, potwierdza, że nowy podmiot dopełnił wszelkich formalności i nic nie stoi na przeszkodzie, by stał się pełnoprawnym uczestnikiem rozgrywek.
- I ten właśnie podmiot zostanie wyposażony przez miasto w tę wierzytelność i będzie mógł przystąpić do licytacji i nabyć Śląsk Wrocław S.A. - mówi Jacek Masiota.
W uproszczeniu: stary Śląsk stanie się nowym Śląskiem, ale pod względem prawnym nic się nie zmieni: będzie ta sama licencja, barwy klubowe i zawodnicy. Cel jest jasny: miasto chce w ten sposób stać się jedynym właścicielem Śląska Wrocław.
Są jednak też inne możliwe scenariusze. Bithell Holdings może w każdej chwili dofinansować Śląsk Wrocław i klub spłaci pożyczkę wobec miasta. Tym samym cała procedura się zakończy, a struktura właścicielska nie zmieni się.
- Inna możliwość jest taka, że Bithell Holdings stanie do licytacji, przebije 12,5 mln złotych, którymi dysponuje magistrat i nabędzie to przedsiębiorstwo, stając się jedynym jego właścicielem - tłumaczy Masiota.
Co prawda istnieje jeszcze ewentualność, że do licytacji stanie ktoś inny i Śląsk trafi w zupełnie obce ręce, ale jak mówią urzędnicy, to bardzo mało prawdopodobne.
- Po pierwsze ten ktoś musiałby nas przelicytować, po drugie być gotowy każdego roku wykładać co najmniej 10 mln złotych na funkcjonowanie klubu, a po trzecie posiadać odpowiednią spółkę, która będzie mogła grać w Ekstraklasie - tłumaczy Rafał Dutkiewicz.
Zaproponowane rozwiązanie ma zakończyć trwający od dłuższego czasu pat zarządczy, w którym spółka się znajduje. Cała procedura może jednak trochę potrwać.
- Jeszcze we wrześniu sąd powinien zdecydować o wyznaczeniu zarządcy lub oddaleniu naszego wniosku. Sama wycena powinna potrwać od 2 do 4 tygodni, więc liczymy, że wszystko zakończy się pod koniec tej rundy - dodaje Masiota.
Prezydent Wrocławia zapewnia, że gdy już uda się przejąć Śląsk, odkręci się kurek z pieniędzy dla klubu.
- Mam bardzo poważne deklaracje od lokalnych biznesmenów, że będą oni zainteresowani wejściem do klubu jako mniejszościowi udziałowcy - mówi Rafał Dutkiewicz.
A docelowo, magistrat chce znaleźć inwestora, który w większości przejmie udziały w Śląsku.
- Zostawimy sobie tylko tzw. złotą akcję, by klubowi nie stała się krzywda - dodaje Dutkiewicz.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze