Szokujące wieści z Oleśnicy. 38-letnia kobieta przez dwa lata podawała swojemu synowi... amfetaminę. Tłumaczyła, że narkotyk działał na niego uspokajająco.
Policjanci wydziału kryminalnego z Oleśnicy zajmowali się w ostatnich dniach wstrząsającą sprawą. Funkcjonariusze otrzymali sygnały o niepokojącym zachowaniu 38-letniej kobiety wobec własnych dzieci. Okazało się, że mieszkanka spokojnej miejscowości pod Oleśnicą kryła mroczną tajemnicę.
- Z ustaleń śledczych wynika, że po traumatycznym wydarzeniu jakie dotknęło chłopca, jego matka postanowiła "pomóc" mu w skrajnie nieodpowiedzialny sposób. Wyjęła woreczek z białym proszkiem i pokazała nastolatkowi, jak go użyć. Twierdziła, że jest to „coś na uspokojenie” i że sama korzysta z tej substancji, co rzekomo ma jej pomagać w walce z napięciem nerwowym. Proszek, jak się później okazało, był amfetaminą - informuje mł. asp. Karolina Walczak z Komendy Powiatowej Policji w Oleśnicy.
Chłopiec miał wówczas 13 lat. Choć początkowo miało to być jednorazowe działanie, z czasem przekształciło się w regularną praktykę. Kobieta nie zaprzestała podawania synowi substancji odurzających przez niemal dwa lata. Co więcej, wielokrotnie nabywała narkotyki w obecności swoich dzieci, narażając je na kontakt z przestępczym środowiskiem.
- Podczas zatrzymania, w miejscu zamieszkania kobiety, zabezpieczono około 46 gramów amfetaminy. Zatrzymana usłyszała zarzuty udzielania środków odurzających małoletniemu – w tym przypadku własnemu dziecku – za co grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. Odpowie również za posiadanie znacznej ilości narkotyków – dodaje rzeczniczka policji w Oleśnicy.
Do czasu rozstrzygnięcia sprawy 38-letnia kobieta została objęta dozorem policyjnym, musi regularnie stawiać się na komendzie, a także ma zakaz zbliżania się do swojego syna i kontaktowania się z nim.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze