Ponad dwudziestu ratowników z karkonoskiego GOPR-u z użyciem dronów, pojazdów terenowych i quadów przeczesywało trudny, górski teren. Akcja była prowadzona w ciężkich, nocnych warunkach. Jej finał okazał się zaskakujący.
Do groźnego zdarzenia doszło w poniedziałek, 8 września. 45- letni turysta odłączył się od grupy znajomych w Karkonoszach Wschodnich. Ratownicy z GOPR Karkonosze po tym, jak otrzymali zgłoszenie o zaginięciu turysty, rozpoczęli całą akcję poszukiwawczą. W ruch poszły nawet specjalne drony. - Działania były prowadzone w chłodzie i przy ograniczonej widoczności - relacjonują ratownicy.
Zaginionego szukało 22 ratowników, straż Karkonoskiego Parku Narodowego, a także policja.
- Rozpoczęliśmy wymagającą, całonocną akcję poszukiwawczą w trudnym, górskim terenie - pełnym gęstych lasów i stromych stoków. Działania prowadzone były po zmroku, w chłodzie i przy ograniczonej widoczności. Ratownicy musieli sprawdzać wiele potencjalnych dróg zejścia oraz mało uczęszczane szlaki i ścieżki - poinformowali ratownicy karkonoskiego GOPR-u.
Finał akcji okazał się bardzo zaskakujący. - Mężczyzna spędził całą noc w lesie, rano obudził się i udało mu się dotrzeć pieszo do Kowar - poinformował dzisiaj Tuwroclaw.com naczelnik GOPR Karkonosze Adam Tkocz.
Okazało się też, że zaginiony z nikim nie mógł się skontaktować, bo rozładował mu się telefon. - Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Mężczyzna dotarł do Kowar, a później stopem udał się do swojego domu - poinformowała z kolei Edyta Bargowska z jeleniogórskiej policji.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze