Reklama

Referendum? Tak. Pierwsze pytanie: Czy Donald Tusk lubi Jacka Sutryka

17/02/2022 22:18

Gdy kilka dni temu prezydent Wrocławia Jacek Sutryk zaproponował, by zorganizować w Polsce referendum, czy chcemy być w Unii, to zauważyło to niewielu. Na szczęście. Ci co zauważyli, czekali tylko kiedy mocno sprzyjający PiS-owi wójt Miękini zaapeluje, by znowu przypodobać się władzy, o zwołanie szczytu NATO w Czernej Małej. Na niedawno wyremontowanym placu zabaw.

Lata temu przeczytałem zbiór opowiadań Aleksandra Mrożka „Wesele w Atomicach” i miałem wrażenie, iż w dziedzinie groteski już mnie nic lepszego nie spotka. A skąd ja wtedy biedny mogłem wiedzieć, że ktoś wpadnie na pomysł, aby Jacek Sutryk został prezydentem dużego miasta?! Prawie każdy dzień urzędowania przynosi niezłe odkrycia w tej dziedzinie, ale ni z gruszki ni z pietruszki zaproponować referendum europejskie to już dochodzimy do niezłego zakrętu. I to kto? Samorządowiec z małym doświadczeniem, raczej bez większych osiągnięć nawet w zarządzaniu społecznością lokalną… Przywołane nieco surrealistyczne wesele w Atomicach przy tym zaczyna nabierać kształtu obrazka realistycznego. Nawet działający razem z Sutrykiem samorządowcy zrzeszeni w stowarzyszeniu „Tak! Samorządy dla Polski” nie zareagowali. No bo jak? Na przykład równie absurdalnymi: „Zbudujmy atom!” lub „Lecimy na Wenus!”. Tak dla odciągnięcia uwagi… A oczami duszy mojej już widziałem skąd inąd bardzo sympatycznego prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego, prezesa stowarzyszenia, jak w nerwach kręci swe wzburzone loki i gryząc palce modli się: niech tylko nikt nie zadzwoni do mnie po komentarz, niech tylko nikt nie zadzwoni, przez trzy dni nie tknę landrynek, obiecuję… Lub jakieś inne wyrzeczenie. A tak na poważnie, ten brak reakcji pokazuje, co niektórzy doskonale już wiedzą, że wbrew wielkiej autokreacji Jacek Sutryk w tym kościele lekko sfrustrowanych samorządowców, bardziej pełni rolę ministranta niż księdza.


Ale jeśli już jest takie ciśnienie na jakieś referendum, to może coś bardziej interesującego i adekwatnego do zajmowanego stanowiska. Ostatnio w tygodniku „Wprost” ukazał się tekst sugerujący, że Tusk nie zapomniał win Grzegorzowi Schetynie i nie zamierza wystawiać go na listy ani do Sejmu, ani do Senatu. Ale w owym tekście pojawiła się też taka opinia anonimowego działacza PO: „Tusk nie cierpi prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka”. I chyba nie tylko dlatego, że to człowiek Schetyny. Już widzę, znając realia otoczenia prezydenta, jak tam wszyscy byli molestowani: zróbcie coś, by Tusk powiedział, że mnie lubi… Więc może pierwsze pytanie referendalne, tak na rozgrzewkę, bo jednak oficjalnie nie potwierdzono ani nie zaprzeczono:

Reklama

1)      Czy Donald Tuk lubi Jacka Sutryka


No a drugie, powinno dotyczyć oceny prezydentury. Bo teraz przy tych pięcioletnich kadencjach, to dość długo trzeba czekać na weryfikację, a jest ona w miarę szybko potrzebna przy pierwszoroczniakach. Bo de facto w 2018 roku raczej nikt nie wybierał przecież Jacka Sutryka, bo był postacią raczej anonimową, a tylko kandydata wskazanego przez ustępującego Rafał Dutkiewicza i właśnie Grzegorza Schetynę, czyli PO. A we Wrocławiu takie rekomendacje powodują, że wybory wygrałby Pan, Pani i Pan, i Pani, i Paniątko też. Każdy raczej. A poza tym, jak główna kontrkandydatka, Mirosława Stachowiak-Różecka z PiS, postanowiła zaniechać kampanii, nie to co cztery lata wcześniej, by broń Boże nie wygrać, to w takiej sytuacji naprawdę trudno było o inny wynik. Więc drugie pytanie:

Reklama

2)      Jak oceniasz prezydenturę Jacka Sutryka?


 Trzecie nie wymaga zbyt dużego wprowadzenia, bo kwestie te powtarzam jak mantrę, a dotyczą utrzymywania zawodowych drużyn sportowych. Rozumiem, kiedyś piłkarskiemu Śląskowi trzeba było podać kroplówkę, ale sport na tym poziomie to czysty biznes i na pewno nie mogą do niego trafiać samorządowe miliony. Tylko po to, by zadowolić ambicje kilku polityków i działaczy i jednego prezesa MPK. Moim zdaniem. A Państwa? I to jest właśnie trzecie pytanie:


 3)      Czy miasto powinno sponsorować zawodowe drużyny sportowe?

Reklama

No i czwarte, też już trochę wywołane. Bo takiego bałaganu w remontach komunikacyjnych to chyba nie było od odbudowy miasta po zniszczeniach wojennych. Zwłaszcza, że nadzorujący je, przynajmniej w jakiejś części, prezes MPK gdzieś przemyca, że owszem kocha tory i pojazdy, ale „Wiem też że jest to praca na tyle obciążająca, że za jakiś czas będę potrzebował zmiany. Nie jest tajemnicą że kocham Śląsk Wrocław i pracy dla tego klubu nigdy bym nie odmówił”.


To trzeba pomóc prezesowi i odpowiedzieć na czwarte, krótkie pytanie:

Reklama

4)      Czy odwołać prezesa MPK?


Gorzej jak Państwo w trzecim odpowiedzą nie, a tu znowu tak… Co dalej z prezesem? Ale vox populi i tak dalej, i tak dalej.


A takich pytań mogłoby być dużo więcej. Tylko jakoś tak się porobiło, że w tym mieście, gdzie na każdym rogu odmienia się przez przypadki: demokracja, wolność, równość, miłość (i jeszcze kilka -ości), wyborca na pięć lat powinien zamilknąć. No chyba, że zgadza się z Panem prezydentem. Inaczej: @SutrykJacek zablokował/a Cię!

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości