Niemal wszyscy pracownicy MPK, którzy wzięli udział w referendum, wypowiedzieli się przeciw prezesowi spółki Władysławowi Smykowi. Związkowcy domagają się gwarancji pracy i niepomniejszania wynagrodzeń. Grożą, że jeśli ich wola nie zostanie uwzględniona, zorganizują manifestację przed Ratuszem. Całą sprawę zupełnie inaczej widzą władze przewoźnika.
O tym, że związkowcy z NSZZ Solidarność przy wrocławskim MPK chcą przeprowadzić referendum wśród pracowników dotyczące utraty zaufania do prezesa spółki Władysława Smyka, informowaliśmy już na początku kwietnia.
Referendum przeprowadzono w ostatnich dniach w zajezdniach i siedzibie spółki. W głosowaniu wzięło udział 1630 pracowników, czyli ponad 73 procent załogi. Odpowiadali oni na dwa pytania: "Czy wg Twojej opinii prezes Władysław Smyk identyfikuje się z pracownikami MPK?" i "Czy wg Twojej oceny podejmowane działania pracodawcy wobec załogi MPK, dyskwalifikują Go jako prezesa spółki?".
Wyniki są dla prezesa MPK druzgocące - zdaniem 1594 osób Władysław Smyk nie identyfikuje się z pracownikami (jedynie 36 głosów, że się identyfikuje), a 1552 osoby stwierdziły, że podejmowane działania dyskwalifikują Go jako prezesa (innego zdania jest tylko 70 0sób).
Związkowcy, biorąc pod uwagę wyniki referendum, wystąpili już do prezydenta Wrocławia o spotkanie w sprawie zawarcia z pracodawcą ustaleń o gwarancjach pracy dla załogi MPK i niepomniejszania płacy wynikającej ze zmiany systemu wynagrodzeń.
Jak podkreślają członkowie NSZZ Solidarność, brak woli zawarcia porozumień ze stroną społeczną spowoduje wystąpienie do właściciela o odwołanie Władysława Smyka z funkcji prezesa spółki MPK.
- Nieuwzględnienie woli pracowników będzie przyczyną zorganizowania manifestacji załogi przedsiębiorstwa przed siedzibą władz miasta Wrocławia - dodają związkowcy.
Co na to władze MPK?
Jak zapewniają przedstawiciele przewoźnika, MPK od początku roku nie zlikwidowało ani jednego miejsca pracy z powodów ekonomicznych.
- Znaleźliśmy zatrudnienie dla wszystkich pracowników zamkniętej w tym miesiącu zajezdni Dąbie z ul. Wróblewskiego, większość wykonuje tę samą pracę. Dwie osoby odejdą na emerytury i dostaną odprawę finansową - wyjaśnia Magdalena Gurak, dyrektor ds. personalnych w MPK i dodaje, że zwolnień z powodów ekonomicznych nie było również w całym 2013 roku.
Firma zapewnia także, że planowana najwcześniej na przyszły rok przeprowadzka zajezdni z ulicy Grabiszyńskiej nie zmieni liczby etatów. Wszyscy znajdą miejsca pracy w innych obiektach. Skąd wobec tego zarzuty związkowców?
- Związki zawodowe oczekują od nas, że podpiszemy dokument, w którym zobowiążemy się, że nigdy nie zwolnimy ani jednego pracownika z powodów ekonomicznych. Nie możemy podpisać takiego cyrografu, ponieważ nie wiemy, co przyniesie przyszłość. Nie wyobrażam sobie, żeby jakakolwiek instytucja czy firma przyjęła takie zobowiązanie - podkreśla Magdalena Gurak.
Związkowcy twierdzą także, że w firmie dojdzie do zamrożenia płac i w obawie przed takim scenariuszem przeprowadzili referendum wśród załogi. W MPK tłumaczą, że chodzi o projekt „Turbo”, zakładający zmianę systemu wynagrodzeń, który jeszcze nie wszedł w fazę prezentacji załodze, a już został zdyskwalifikowany przez związki zawodowe.
Jego podstawowe założenie - jak podkreślą przedstawiciele spółki - to odejście od premiowania pracowników z najdłuższym stażem i przejście na system, który będzie doceniał dobrą pracę.
- Według naszych obliczeń, aż 46% załogi ma staż poniżej 10 lat i może zyskać dzięki nowemu systemowi - wylicza prezes MPK Władysław Smyk.
W MPK dodają, że 36% załogi pracuje w firmie więcej niż 10, ale mniej niż 20 lat. Podkreślają, że ta grupa zachowa pensje miesięczne (płaca zasadnicza równa obecnej całkowitej płacy miesięcznej); pracownicy będą mogli jednak zarabiać więcej dzięki premiom motywacyjnym.
Z kolei kilkaset osób zarabiających najwięcej (w porównaniu do innych pracowników na tych samych stanowiskach) z maksymalnymi dodatkami stażowymi nie otrzyma wyższych pensji niż obecnie.
- Te osoby zachowają jednak obecne wynagrodzenia miesięczne - mówi prezes Smyk i wyjaśnia, że zatrudnieni na etatach związkowcy znajdują się w tej ostatniej grupie. Czy stąd ich nagła aktywność?
- Referendum to forma nacisku na zarząd w celu wywalczenia podwyżek takich samych dla całej załogi, bez oglądania się na pracowników z krótszym stażem, którzy w „starym” systemie zarabiają nawet dwa razy mniej za tę samą pracę - dodaje Władysław Smyk.
Przedstawiciele przewoźnika podkreślają, że wrocławscy kierowcy i motorniczowie zarabiają najwięcej w Polsce, po Warszawie.
- Zdajemy sobie sprawę z tego, że zmiany zawsze wywołują emocje, a tym, co nieznane, łatwo jest straszyć i podsycać niezadowolenie. Wierzymy jednak w to, że nasi pracownicy to ludzie rozsądni, którzy samodzielnie podejmują decyzje i chcą sprawdzić, co proponowane zmiany oznaczają dla nich – mówi Magdalena Gurak.
W MPK tłumaczą, że projekt „Turbo” trafi do załogi, tak by każdy mógł się przekonać, ile będzie zarabiał w nowym systemie i wypowiedział się, co o nim sądzi. W firmie zostaną też uruchomione punkty konsultacyjne projektu.
Przedstawiciele przewoźnika dodają, że taki sam system wartościowania pracy wprowadziły Tramwaje Warszawskie, gdzie pracują najlepiej opłacani motorniczowie w Polsce. Projekt taryfikatora wynagrodzeń dla MPK przygotowuje ta sama firma - Idea Management Consulting, ekspert który od ponad 15 lat wprowadza w Polsce amerykańską metodę Global Grading System.
- Chcemy oprzeć wynagrodzenia dokładnie na takim modelu, jaki został z sukcesem zastosowany w Warszawie – wyjaśnia dyrektor Gurak. - Nasz cel to nie zabieranie pieniędzy. Przeciwnie - to lepsza płaca za lepszą pracę - dodaje.
Wg systemu „Turbo” w systemie wynagrodzeń nie będzie wywindowanych dodatków uzależnionych tylko od wysługi lat, w zamian pojawi się finansowa motywacja dla wszystkich.
- Zamiast dodatków stażowych będą odpowiednio wyższe pensje zasadnicze. Po prostu pensja będzie zbudowana inaczej. Prościej i zgodnie z jej wartością dla przedsiębiorstwa. Co ważne, żaden z obecnych pracowników nie będzie zarabiał mniej, nawet jeśli jego stanowisko zostanie zwartościowane niżej – zapewnia dyrektor ds. personalnych
Zarząd firmy rozważa możliwość przeprowadzenia zmiany systemu wynagrodzeń etapami, najpierw tylko dla nowych pracowników i chętnych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze