Nie ma szans, aby Sebastian Mila i Śląsk porozumieli się do końca roku. To oznacza, że zawodnik może zacząć szukać sobie nowego klubu.
Sebastian Mila zapowiadał w licznych wywiadach, że jeżeli do końca roku kalendarzowego nie porozumie się z Śląskiem w sprawie nowego kontraktu, zacznie szukać nowego klubu. Może więc rozglądać się za nowym pracodawcą, bo nie ma praktycznie szans, aby umowa została podpisana jeszcze w tym roku. Właściwie w tym momencie warunki postawione przez Milę są na takim poziomie, że Śląsk nawet za pół roku nie parafuje nowego kontraktu z zawodnikiem.
Sebastian Mila zażądał trzyletniego kontraktu i 600 tysięcy za samo podpisanie kontraktu. Do tego trzeba dodać podwyżkę. Z tym ostatnim warunkiem włodarze Śląska się zgadzają, ale na dwa pierwsze nie chcą przystać.
Zakładając, że Mila będzie zarabiał około 80 tysięcy miesięcznie, plus pieniądze za podpisanie kontraktu, wychodzi, że przez trzy lata Śląsk by wydał na jednego zawodnika około trzech milionów złotych. Wrocławian nie stać na taki wydatek. Dlatego jeżeli kapitan zespołu nie zmieni swoich żądań, nie ma szans, aby pozostał na Oporowskiej.
Nie oznacza to jednak, że już zimą opuści Śląsk. Okazuje się bowiem, że nie ma w tej chwili chętnych, aby zatrudnić Milę. Środkowego pomocnika bardzo by chciała Lechia Gdańsk, ale nie ma takich pieniędzy. W tej chwili żaden polski klub nie jest w stanie spełnić żądań Mili. Chociaż należy też brać pod uwagę taką ewentualność, że w rozmowach z innym pracodawcą, zawodnik postawi inne warunki. Możliwy jest też wyjazd piłkarza do klubu zagranicznego.
Śląsk 7 stycznia wznawia treningi i do tego czasu sprawa powinna się wyjaśnić. Można zakładać, że sami włodarze klubu i trener będę chcieli, aby zawodnik się określił - czy zostaje do końca sezonu, czy będzie chciał już odejść zimą.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze