W niedzielę (godz. 14.30) Śląsk na Stadionie Miejskim zmierzy się z Jagiellonią Białystok. Czy wrocławianie ponownie zaczną spotkanie bez nominalnego napastnika? Bardzo możliwe.
- Fakt, że w Krakowie zagraliśmy bez nominalnego napastnika, nie był powodem naszej porażki. Mieliśmy sześciu zawodników, którzy angażowali się w ofensywę, i stworzyliśmy sobie wiele stuprocentowych okazji - analizował na przedmeczowej konferencji trener Stanislav Levy. Dalej dodał: - Oczywiście możemy się też zdecydować na inny sposób gry, bo mamy do dyspozycji większą liczbę zawodników niż tydzień temu. Zdrowi są wszyscy.
Przed meczem z Wisłą też wszyscy trzej nominalni napastnicy Śląska byli zdrowi, ale jednak trener Levy nie postawił na żadnego z nich. Dopiero w 90 minucie pojawił się na boisku Łukasz Gikiewicz, czyli teoretycznie ten trzeci, bo o sile wrocławskiego ataku mieli stanowić Cristian Diaz i Johan Voskamp. Problem w tym, że obaj są w dramatycznej formie.
Cristian Diaz ostatni raz w lidze trafił w poprzednim sezonie w meczu z GKS Bełchatów. I był to gol z rzutu karnego. Z gry ostatni raz Argentyńczyk zdobył bramkę 6. listopada 2011 roku w wyjazdowym starciu z Zagłębiem Lubin. W tym samym spotkaniu do siatki trafił też Johan Voskamp i dla Holendra był to ostatni gol dla Śląska. Wrocławianie mają więc w swoich szeregach napastników, których utrzymanie miesięcznie kosztuje około sto tysięcy złotych, a od ponad roku nie potrafili z gry w lidze zdobyć gola.
Diaza mają już chyba w Śląsku dosyć wszyscy. Od trenera, przez kierownictwo klubu po kolegów z zespołu. Najpierw Argentyńczyk miał problemy z porozumieniem się z Orestem Lenczykiem. Kiedy zespół przejął Levy, kazał Argentyńczykowi przede wszystkim schudnąć. Diaz wziął się za siebie, ale forma nie wróciła. - Cristian ma duży potencjał, ale jest leniwy. Gdyby pracował jak Johan, byłby gwiazdą ligi - komentuje jedna z osób blisko związana z zespołem.
Holender miał wiosną problem z formą, bo nigdy wcześniej tak ciężko nie trenował. Może nawet nie chodzi o trudności treningowe, ale o rodzaj ćwiczeń. W ojczyźnie Voskamp miał przede wszystkim treningi piłkarskie, a Lenczyk kazał mu dźwigać ciężary. Teraz napastnik ma problem, bo nie pasuje do koncepcji Levego. Czech nie chce zawodnika, który będzie stał w polu karnym i czekał na piłkę.
Nie jest więc wykluczone, że z Jagiellonią Śląsk ponownie zagra bez napastnika w wyjściowej jedenastce. A jeżeli już taki się znajdzie w podstawowym składzie, będzie nim Łukasz Gikiewicz. Nie jest on wirtuozem, ma braki techniczne, ale Levy wie, że będzie walczył i kopał, dopóki nie padnie z wyczerpania.
Na jakie ustawienie zdecyduje się Levy? Początek meczu z Jagiellonią w niedzielę o godzinie 14.30. Zapraszamy gorąco na nasz portal na bezpośrednią relacją z tego spotkania. Przekażemy nie tylko, co się dzieje na boisku, ale również na trybunach.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze