Na zakończenie piłkarskiej rundy jesiennej Śląsk zmierzy się dzisiaj na Stadionie Miejskim z Legią. Wydarzenia z ostatnich miesięcy sprawiły, że pojedynek ma dodatkowy smaczek.
Mecze Śląska z Legią zawsze były wyjątkowe, ale wydarzenia z ostatnich miesięcy sprawiły, że piątkowe starcie ma dodatkowy smaczek. Po kolei…
Zaczęło się od lutowego meczu, w którym Legia wygrała we Wrocławiu aż 4:0. W tym pojedynku wszystko się sprzysięgło przeciwko Śląskowi. Już w 30 sekundzie fatalny błąd popełnił Dariusz Pietrasiak i było 0:1. Później goście wybijali piłkę z linii bramkowej, a następnie Pietrasiak ponownie popełnił błąd, sfaulował rywala i został wyrzucony z boiska. Po spotkaniu wrocławscy piłkarze byli załamani, a Legia triumfowała.
Śląsk pogrążał się w kryzysie i w efekcie stracił pierwsze miejsce w ligowej tabeli. Kiedy na czoło wysunęła się Legia, media zaczęły wychwalać warszawski zespół. Według nich tylko drużyna z Łazienkowskiej zasługiwała na mistrzostwo Polski. To mocno rozzłościło wrocławskich piłkarzy.
- Kiedy my prowadziliśmy w tabeli albo ktoś inny, jakoś dziennikarze tak się nie zachwycali. A jak pierwsza jest Legia, to chwalą ją pod niebiosa - komentowali zawodnicy.
Po dramatycznej końcówce sezonu, kiedy rzutem na taśmę mistrzostwo zdobył jednak Śląsk, wrocławscy piłkarze mieli podwójną satysfakcję. Podczas mistrzowskiej fety w Rynku część z nich śpiewała: "Gdzie twoje berło, berło i korona, gdzie twoje mistrzostwo, Legio pie...". Nagranie ze śpiewającymi zawodnikami Śląska trafiło do internetu i wybuchła afera. Sześciu graczy mistrzów Polski zostało za to zawieszonych przez Komisję Ligi Ekstraklasy SA.
Odwołania sprawiły, że każdemu z piłkarzy zmniejszono karę jedynie o jeden mecz. - Śląsk z góry był skazany na porażkę z komisją ligi, bo tam siedzą sami kibice Legii - komentowała jedna z osób znająca sprawę od kulis. To sprawiło, że między Legią a Śląskiem zrobiło się jeszcze goręcej.
Aby było ciekawiej oba zespoły miały zagrać o Superpuchar Polski. Ekstraklasa postanowiła mecz zorganizować na... stadionie Legii. To wywołało burzę wśród kibiców Śląska, którzy postanowili zbojkotować to spotkanie.
Wcześniejsze starcia na linii Wrocław - Warszawa sprawiły, że mecz, który wielokrotnie był traktowany jako zło konieczne, nagle stał się ważny dla obu stron. Każda z drużyn chciała pokazać, że jest lepsza od rywala. Po dramatycznym pojedynku i rzutach karnych Superpuchar odebrał Śląsk. Triumf nad Legią i to na jej stadionie smakował wrocławianom wyjątkowo.
W piątek będziemy świadkami ostatniej odsłony tegorocznych starć Śląska z Legią. Wrocławianie chcą się zrewanżować za lutową porażkę 0:4, a warszawianie będą chcieli definitywnie pozbawić mistrzów Polski szans na obronę tytułu. Początek meczu o godzinie 20.45.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze