Reklama

Śląsk inauguruje walkę o Totolotek Puchar Polski. Trudne zadanie na początek

24/09/2019 11:06

Czy piłkarze Śląska Wrocław powalczą w rozgrywkach Totolotek Pucharu Polski tak, jak robią to w PKO Ekstraklasie? Odpowiedź na to pytanie poznamy we wtorkowy wieczór, po meczu pierwszej rundy rozgrywek pucharowych, w którym Śląsk zmierzy się z drugoligowym Widzewem Łódź.

Ten sezon PKO Ekstraklasy to póki co dobry czas dla piłkarzy wrocławskiego Śląska. Drużyna gra bardzo dobrze, imponuje walecznością i poukładanym stylem gry. To przekłada się na wyniki, bo wrocławianie są wiceliderem rozgrywek, a także działa jak magnes na kibiców. Poprzedni mecz ligowy Śląska z Zagłębiem Lubin oglądało ponad 20 tys. ludzi i był to już kolejny raz, kiedy na Stadionie Wrocław pojawił się taki tłum. Piłkarze podziękowali, tworząc wyśmienite widowisko - Śląsk zremisował z “Miedziowymi” 4:4, a gola na wagę remisu strzelił w ostatniej minucie gry. 


To zrozumiałe, że po tak udanym początku sezonu, w Śląsku Wrocław rośnie apetyt na sukces. W PKO Ekstraklasie idzie nieźle, teraz przyszedł czas na pokazanie klasy w rozgrywkach o Puchar Polski. Pierwszym rywalem wrocławian na drodze po trofeum będzie Widzew Łódź, obecnie drużyna drugoligowa. 

Reklama

Są eksperci, którzy próbują ustawiać to spotkanie jako starcie Śląska Wrocław z byłym kapitanem wrocławskiej ekipy, a dziś gwiazdorem Widzewa właśnie, Marcinem Robakiem . Takie podejście nie dziwi, bo przecież Robak przez ostatnie dwa sezony był ważnym piłkarzem Śląska, a w poprzednich rozgrywkach dał od siebie naprawdę dużo, aby uratować wrocławski klub przed spadkiem z Ekstraklasy. Futbol to jednak przede wszystkim biznes. Śląsk rozważał przedłużenie umowy z Robakiem, ale w ramach umowy na rok z opcją przedłużenia o kolejny sezon i jednocześnie obniżając bardzo wysoką pensję piłkarza dość wiekowego, bo już 37-letniego. Robak się na to nie zgodził, rozstał się ze Śląskiem, później wykonał dziwne tango na transferowym parkiecie. Był bliski związania się z Miedzią Legnica, ale po ustaleniu warunków umowy zaczął kluczyć, aż wreszcie okazało się, że przeszedł do Widzewa Łódź. Wrócił więc do miasta i klubu, w którym po raz pierwszy grał ponad 10 lat temu i zapracował na duży szacunek kibiców. 


Powiedzmy jednak wprost - dziś Śląsk i Widzew dzielą piłkarskie lata świetlne. Wrocławianie są wiceliderem PKO Ekstraklasy, a łodzianie zajmują dopiero 4. miejsce w drugiej lidze. Zespół trenera Marcina Kaczmarka w 10 meczach zebrał 18 pkt., do przewodzącego stawce Górnika Łęczna tracą 3 “oczka”, a do wicelidera Resovii 2. Marcin Robak , co zresztą można było łatwo przewidzieć, jest liderem strzelców w tej lidze i zaliczył do tej pory 7 trafień. Nie ma jednak żadnego sensu ustawianie pucharowego meczu Śląska z Widzewem w kategoriach starcia byłego klubu i Robaka właśnie, bo piłka nożna to sport zespołowy, a różnica poziomów między wtorkowymi rywalami jest na dziś bardzo duża. 

Reklama

Oczywiście, łodzian nie warto lekceważyć, bo w Widzewie obok Robaka po boisku biega całkiem liczna gromada zawodników porządnie ogranych w Ekstraklasie. W kadrze łódzkiego klubu znajdziemy m.in. znanego z gry w Koronie Kielce Łukasza Kosakiewicza (ze Śląskiem nie zagra, bo leczy kontuzję), ex-Portowca z Pogoni Szczecin Sebastiana Rudola (130 meczów w Ekstraklasie), pomocnika Mateusza Możdżenia (262 mecze w Ekstraklasie, kiedyś cieszącego się opinią bardzo utalentowanego zawodnika), napastnika Przemysława Kitę (32 mecze w Ekstraklasie z ŁKS-em Łódź i Cracovią) lub innego snajpera, Rafała Wolsztyńskiego (ogrywał się w Ekstraklasie jako piłkarz Górnika Zabrze). 


Widać więc, że w Widzewie mają ludzi do grania, ale wyników (jeszcze?) brakuje. W poprzednim sezonie było podobnie - łodzianie mieli mocny skład i budżet bardzo wysoki jak na 2. ligę, ale zawalili rundę wiosenną i nie wywalczyli awansu na zaplecze Ekstraklasy. Ten sezon ma skończyć się inaczej, lepiej. Ale trudno oprzeć się wrażeniu, że od jutra Widzew będzie mógł się skupić tylko na rozgrywkach w 2. lidze, bo Śląsk Wrocław wyleczy go z marzeń o zdobyciu Pucharu Polski. Zwłaszcza, że wrocławianie na pewno nie odpuszczą rywalowi. 

Reklama

- Jesteśmy równie mocno skoncentrowani przed Pucharem Polski, jak przed meczami w ekstraklasie. Przygotowujemy się tak samo, mieliśmy analizę gry Widzewa, dziś wyjeżdżamy na mecz i jutro chcemy zagrać z takim samym pragnieniem zwycięstwa jak w lidze - zapowiada Vitezslav Lavicka , trener Śląska Wrocław. 


W piątek Wojskowi zagrają kolejny mecz ligowy, w Kielcach z Koroną. Po meczu z Widzewem nie wrócą więc do domu, ale przejdą mini obóz treningowy w Gutowie Małym pod Łodzią. To oznacza, że w Łodzi swoje szanse na grę dostaną piłkarze dotychczas rezerwowi, a liderzy odpoczną. Dlatego spodziewamy się, że w pierwszym składzie zagra m.in. bramkarz Daniel Kajzer , na lewej obronie Mateusz Hołownia , w środku pola Damian Gąska i Diego Żivulić , a w ataku swoje minuty może dostać Daniel Szczepan . Nie wykluczamy, że także Filip Marković dostanie więcej czasu na boisku, aby odbudować formę i nabrać ogrania po dłuższym rozbracie z meczami na wysokim poziomie. Na pewno zaś nie zagra Krzysztof Mączyński i Mateusz Radecki . Obaj leczą kontuzję kolana.

Reklama

1. runda Totolotek Pucharu Polski, Widzew Łódź - Śląsk Wrocław, wtorek (24 września), godz. 20:30.


prochu

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości