Śląsk po rundzie jesiennej powinien być wiceliderem ekstraklasy. Na własne życzenie jest poza podium i ma siedem punktów straty do prowadzącej Legii Warszawa.
Wszelkie "gdybanie" w piłce nożnej nie ma sensu. Ale w tym przypadku nie trzeba gdybać. Śląsk na wyciągnięcie ręki miał punkty, które teraz by mu dały drugie miejsce w tabeli. Wystarczyło może trochę bardziej chcieć i być skoncentrowanym do ostatnich sekund meczu. Policzmy.
W meczu z Jagiellonią Białystok Śląsk zdobył tylko punkt. Tylko, bo do 70 minuty wrocławianie prowadzili 3:0 i grali w przewadze jednego zawodnika. Mistrzom Polski nie miało prawo już nic złego się przydarzyć. Tymczasem zespół Stanislava Levego w kilka minut stracili najpierw jednego zawodnika, a następnie trzy gole. W końcówce mimo wszystko Śląsk mógł przechylić szalę wygranej na swoja korzyść, ale Dalibor Stevanović nie trafił z kilku metrów do pustej bramki. Wrocławianie stracili więc dwa punkty.
Tydzień przed starciem z Jagiellonia wrocławianie grali na wyjeździe z Wisłą Kraków. Śląsk był zdecydowanie lepszy, miał kilka wyśmienitych sytuacji bramkowych, a w 82 minucie rzut karny. Dlaczego wówczas strzelał zmęczony Mateusz Cetnarski, a nie Sebastian Mila lub Przemysław Kaźmierczak? Bramkarz Wisły odbił piłkę i to był początek dramatu Śląska. W doliczonym czasie gry Ivica Iliev przy biernej postawie wrocławskich defensorów uderzył z pola karnego i Wisła wygrała ostatecznie 1:0. Nie jesteśmy łakomi i liczymy, że Śląsk w tym meczu stracił punkt.
W sumie w tych dwóch meczach zielono-biało-czerwoni zamiast 6 punktów zdobyli tylko 2. A wystarczyło tylko bardziej chcieć. To by dało na koniec rundy w sumie 30 oczek i drugie miejsce w tabeli.
Można wspomnieć, że były jeszcze mecz z Podbeskidziem Bielsko-Biała, kiedy Śląsk kończył mecz w przewadze dwóch zawodników, a mimo wszystko nie zdołał zdobyć zwycięskiego gola. Z Piastem Gliwice wrocławianie prowadzili 1:0, ale w cztery minuty stracili dwa gole i mecz przegrali. Brak optymalnej liczby punktów w tych pojedynkach można jednak jeszcze zrozumieć, wytłumaczyć i wpisać w piękno futbolu.
Poza tym zastanawianie się, co by było gdyby Śląsk wygrał z Podbeskidziem i Piastem jest wspomnianym "gdybaniem". W przypadku meczów z Wisłą i Jagiellonia nie trzeba gdybać. Piłkarze Śląska musieli tylko w tych meczach podnieść punkty z murawy. Jeżeli na koniec sezonu zabraknie trzech oczek do miejsca premiowanego startem w europejskich pucharach, to będą właśnie te punkty stracone z Wisłą i Jagiellonią.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze