Piłkarski Śląsk zaczyna szukać wzmocnień. Testy w zespole mistrzów Polski przechodzi aktualnie między innymi Jan Moravec z Bohemians 1905 Praga. Wrocławianie chcą piłkarzy zdolnych, ale też tanich i dlatego stawiają na zaciąg zagraniczny.
Jan Moravec w niedzielę wziął udział w wewnętrznej grze kontrolnej Śląska. Czy zostanie na Oporowskiej, trudno w tej chwili wyrokować. Jeżeli okaże się przydatny, nie powinno być problemu z jego sprowadzeniem.
W tej chwili Moravec jest zawodnikiem Bohemians Praga, czyli klubu, w którym Stanislav Levy jest legendą. Z Levym w składzie Bohemians w 1983 roku wywalczył mistrzostwo Czechosłowacji i dotarł aż do półfinału Pucharu UEFA. Czeski szkoleniowiec Śląska w razie potrzeby na pewno przekona włodarzy klubu z Pragi, aby pozwolili odejść Moravcowi.
Poza tym sam zawodnik na pewno chętnie przeniósłby się do Śląska, bo byłby to dla niego sportowy i finansowy awans. Bohemians w tej chwili jest liderem drugiej ligi, ale ma tyle samo punktów co drugie Znojmo i zaledwie punkt więcej niż trzecia Victoria Żiżkov, a więc awans wcale nie jest taki pewny.
Z naszych informacji wynika, że Moravec zarabia w tej chwili około dwóch tysięcy euro miesięcznie. W pierwszej kadrze Śląska nie ma zawodnika z tak niskim kontraktem i Czech na pewno we Wrocławiu mógłby liczyć na większe pieniądze niż te, które dostaje w Czechach. Dodajmy jeszcze, że Moravec w tym sezonie zagrał w 16 meczach Bohemians. Strzelił cztery gole i zaliczył trzy asysty.
Jak udało nam się dowiedzieć, Jan Moravec to jedyny Czech na celowniku Śląska. Wrocławianie penetrują za to jeszcze rynek litewski, łotewski i estoński. Powód jest prozaiczny - pieniądze. A właściwie ich brak. W klubie z Oporowskiej pieniędzy raczej wielkich na transfery nie będzie, a więc mistrz Polski szuka zawodników tanich. Ale nie oznacza to, że gorszych. Doskonałym przykładem może być Artjom Rudniew, który jeszcze nie tak dawano był gwiazdą naszej ligi w barwach Lecha Poznań, a teraz jest zawodnikiem HSV Hamburg. Piłkarze z Litwy, czy Łotwy nie muszą być gorsi, a na pewno są tańsi w utrzymaniu niż polskie gwiazdy.
Jeżeli już Śląsk będzie sięgał po Polaka, to będą to gracze z niższych lig. Od poniedziałku we Wrocławiu będzie trenował Damian Szpak z drugoligowego Motoru Lublin. Jesienią 19-letni pomocnik wystąpił w 12 meczach i zdobył pięć goli.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze