Nie pomogło granie trzema napastnikami: Voskampem, Diazem i Alexandre. Nie pomogło także to, że Korona kończyła mecz w 10. Śląsk Wrocław przegrał z Koroną Kielce 1:2 (1:2) będąc stroną, która znacznie częściej była przy piłce, ale znacznie rzadziej zagrażała przeciwnikowi w polu karnym.
Mecz zaczął się dla Śląska bardzo dobrze. Gracze Oresta Lenczyka mieli w pierwszych minutach inicjatywę. Dobrze na skrzydłach radzili sobie Łukasz Madej i Waldemar Sobota. Jednak wrocławianie nie byli w stanie od razu zamienić przewagi na bramkę, a Korona groźnie kontaktowała.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze