Dwa lata trwało śledztwo wszczęte przez Tomasza Czajkowskiego i Witolda Kuźnika, radnych SLD, którzy twierdzili, iż podczas budowy Wrocławskiego Parku Wodnego nieodpowiednio zabezpieczono interesy gminy. Spółka miała otrzymać 116 mln zł, nie ubiegając się o dodatkowe udziały.
Roman Guzowski, dyrektor departamentu infrastruktury w urzędzie miejskim, odpowiedzialny za budowę wrocławskiego Aquaparku zapewnia, że podczas budowy nie przekroczono prawa, a tym bardziej nie narażono go na straty.
Tomasz Czajkowski przekonuje jednak, że Najwyższa Izba Kontroli uznała przecież, że przez m.in. późniejsze otwarcie obiektu, straciła aż 11 mln zł. "Urząd miejski przy budowie dołożył należytej staranności i kierował się zasadą osiągnięcia jak najlepszych efektów z zaangażowanych środków" – uzasadnia prokurator.
Postępowaniem w sprawie budowy zajmuje się także CBA.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze