Policjanci wyposażeni w radary nowej generacji kontrolowali na autostradzie A4 po Wrocławiem jazdę na zderzaku. Znów kierowcom trzeba było przypomnieć nowy przepis.
Kolejna grupa kierowców została ukaranych za jazdę na zderzaku. Policjanci z wrocławskiej drogówki w środę, 13 lipca, ponownie ustawili się na podwrocławskim odcinku autostrady A4 i mierzyli odległość miedzy pojazdami - zarówno osobowymi, jak i ciężarowymi. Kodeks drogowy przewiduje za niezachowanie odpowiedniej odległości pomiędzy pojazdami mandat od 300 do 500 zł. W tej edycji akcji pod kryptonimem “Dystans” łącznie ośmiu złapanych kierowców zapłaciło 2400 zł.
Od czerwca 2021 r. na autostradach i drogach ekspresowych kierowcy muszą zachowywać odległość od poprzedzającego pojazdu, która wynosi co najmniej tyl metrów, ile połowa prędkości, z którą jadą. Auto jadące np. 140 km/h musi jechać co najmniej 70 metrów od jadącego przed nim samochodu. Przepis nie obowiązuje podczas wyprzedzania.
Wrocławska policja kontroluje jazdę na zderzaku od marca tego roku. Mundurowi używają do tego radaru ręcznego, czyli tzw. “suszarki” nowej generacji. Urządzenie mają funkcję mierzenia odległości pomiędzy pojazdami. Pomiar dokumentowany jest nagraniem z kamery, w którą wyposażone są suszarki oraz zdjęciem. Samochód namierzany jest z wiaduktu, a znajdujący się kawałek dalej patrol dostaje informację, które auto zatrzymać. Ewentualne wątpliwości kierowców dotyczące tego, czy faktycznie jechali za blisko, rozwiewane są właśnie za pomocą nagrania i zdjęcia z pomiaru.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze