Reklama

Stelmet Falubaz - Betard Sparta. Hit kolejki i przedsmak półfinału PGE Ekstraligi w Zielonej Górze

11/08/2019 01:19

Przed Betard Spartą Wrocław bardzo trudne zadanie. Podopieczni Dariusza Śledzia - który nie będzie mógł jeszcze pełnił funkcji trenera - jadą do Zielonej Góry, by tam zmierzyć się ze Stelmet Falubazem Zielona Góra. Obie ekipy mają chrapkę na medale PGE Ekstraligi i najpewniej spotkają się w półfinale, dlatego niedzielny mecz można traktować jako znakomite przetarcie przed fazą play-off.

Trener Dariusz Śledź został zawieszony przez komisję ligi i do 15 sierpnia nie może pełnić swojej funkcji. Oczywiście nie oznacza to, że go w niedzielnym starciu nie zobaczymy w parkingu. Dla szkoleniowca WTS-u będzie to już trzecie spotkanie z zawieszeniem, a w dwóch poprzednich (u siebie z GKM-em Grudziądz i na wyjeździe z Get Well Toruń) wcielał się w rolę mechanika Vaclava Milika i "z tylnego siedzenia" kierował zespołem. Jest to sposób na obejście absurdalnej kary, bo Śledź został ukarany za przygotowanie toru we Wrocławiu, który w ostatnim czasie wszyscy chwalą. A że Milik nie pojechał w Toruniu i de facto reprezentował go mechanik? Szczegół dopełniający całości absurdu.


Spartanie w ostatnim czasie kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa, ale nie mieli zbyt wymagających rywali. Ostatnim razem wrocławianie musieli się wysilić w Lublinie, kiedy bez Taia Woffindena i zastępstwa zawodnika wygrali z Motorem Lublin. Teraz Brytyjczyk wrócił już do składu i choć w pierwszym starcie po kontuzji zaprezentował się przeciętnie (6 punktów w Grand Prix Polski), to w kolejnym występie - ligowym meczu w Toruniu - już błyszczał. Świetnie spisuje się także jego doparowy Jakub Jamróg, który w dwóch ostatnich meczach nie zawodził w kluczowych momentach. W 15. biegu meczu z GKM-em Grudziądz, kiedy ważyły się losy punktu bonusowego, uniósł presję i wspólnie z Maciejem Janowskim pokonał podwójnie rywali. Z kolei przed tygodniem to właśnie jego 3 punkty w 14. gonitwie przechyliło szalę zwycięstwa na korzyść wrocławian w meczu z Get Well Toruń.

Reklama

Ze składu WTS-u znów wypadł Vaclav Milik, a jego miejsce zajął Gleb Czugunow. Jest to jedynie kosmetyczna zmiana, bo nawet jeśli Czech dotarłby do Zielonej Góry, to pewnie i tak byłby od razu zastępowany przez młodego Rosjanina.


Po stronie zielonogórskiej nie brakuje silnych ogniw. Patryk DudekMartin Vaculik świetnie jeżdżą w Grand Prix, a Duńczycy: Michael Jepsen JensenNicki Pedersen brylują w mistrzostwach Europy. Nie można zapominać o doświadczonym Piotrze Protasiewiczu, dla którego niedzielne spotkanie będzie meczem numer 500 w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce. Nieco gorzej wygląda zestawienie juniorów, bo w tej kwestii wrocławianie mają zdecydowaną przewagę. Maksym Drabik jest jednym z najlepszych juniorów w kraju, a Przemysław Liszka powinien nawiązać rywalizację z parą gospodarzy - Mateuszem Tonderem i Norbertem Krakowiakiem.

Reklama

Oba zespoły są typowane do medali PGE Ekstraligi, ale na razie zielonogórzanie nie spełniają pokładanych w nich nadziei. Owszem, zajmują trzecie miejsce w tabeli, ale w bezpośrednich starciach z kandydatami do złota każdorazowo przegrywali (raz z Betard Spartą, dwukrotnie z Unią Leszno). Teraz przed nimi ostatnia szansa, by w rundzie zasadniczej odnieść zwycięstwo w meczu z wymagającym rywalem. A Sparta? Wciąż walczy o pierwsze miejsce przed play-offami i wszystko ma w swoich silnikach. Wystarczy "tylko" wygrać w Zielonej Górze, a następnie pokonać Unię Leszno przed własną publicznością różnicą 11 "oczek". Nie wiadomo tylko, które zadanie jest trudniejsze.



prochu

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości