Sześcioletni Oliwier po powrocie ze spaceru zasnął, oglądając bajki. Jego mama położyła się obok i też przysnęła. Gdy się obudziła, chłopca już nie było. - To były najgorsze minuty w moim życiu... Prawie dostałam zawału - opowiada kobieta. Na równe nogi postawiono policjantów i strażników miejskich. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Strażnicy znaleźli chłopca już po pięciu minutach. Był na zjeżdżalni w restauracji Mc Donald's. Za pomoc w powrocie do domu Oliwier postanowił się teraz odwdzięczyć.
Gdy mama chłopca obudziła się, nie było ani dziecka, ani hulajnogi. Bezszelestnie wyszedł z domu i odjechał. Strażnicy miejscy z Oławy opowiadają, że od miejscowej policji dostali tylko krótką informację: zaginął 6-latek, miał na głowie białą czapeczkę Moto-Jelcza i niebieskie buty.
Na szczęcie dziecka nie trzeba było długo szukać. - Pierwsze co zauważyłem, to te niebieskie buty - mówi strażnik miejski Radosław Ciosek. Już po pięciu minutach zauważył, że chłopak bawi się na ślizgawce przy restauracji Mc Donald's. - Od domu oddalił się o około kilometr, przejechał przez kilka ulic. A gdy nas tylko zobaczył, od razu zapewnił, że bardzo uważał na przejściach dla pieszych - uśmiecha się drugi ze strażników, Dawid Woźniakiewicz.
Chłopiec za pomoc w powrocie do domu postanowił się odwdzięczyć. Razem z mamą napisał podziękowanie dla strażników. Ale przyniósł coś jeszcze. Podarował im... dwa dziecięce zestawy z Mc Donald's. Przy okazji strażnicy pokazali mu, jak działa oławski monitoring, sterowany przez sztuczną inteligencję.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze