Choć ta ilustracja wygląda jak żywcem wzięta z Wenecji, przedstawia Wrocław. I to jego ścisłe centrum. Jeszcze nieco ponad 150 lat temu w miejscu dzisiejszej ulicy Kazimierza Wielkiego płynęła woda. Czarna Oława była sztucznym kanałem wpadającym do Odry. Działały na niej młyny, ale ówczesnym wrocławianom służyła też jako miejsce do robienia prania czy mycia naczyń. A później jako płynący śmietnik.
Kanał powstał w XIII wieku i początkowo pełnił funkcję miejskiej fosy. Kilkadziesiat lat później rozpoczęła się budowa kolejnej fosy, której duże części istneją we Wrocławiu do dziś. Czarna Oława była jednak nie tylko częścią fortyfikacji. Działało na niej także kilka młynów, korzystali z niej również rzemieślnicy. W okolicach ulicy Białoskóriczej woda była wykorzystywana przez pracujących tam białoskórników do garbowania skór. Nad rzeką istniały pomosty przylegające do ich warsztatów.
Z kanału korzystali też mieszkańcy budynków wniesionych przy nim niczym w Wenecji. W wodzie płynącej pod oknami robili pranie i myli naczynia. Początkowo używana była też do picia. Ale z biegiem lat wrocławianie coraz częśćiej wykorzysywali kanał jako płynący śmietnik i ściek. Ostatecznie, po epidemii cholery w 1866 roku Czarna Oława została całkowicie zasypana.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze