Reklama

Tak wyglądał atak z maczetą na lokal z kebabem. Załoga broniła się kijami od mioteł

23/10/2025 15:52

W areszcie we Wrocławiu są dwaj 21-latkowie, którzy napadli na prowadzony przez imigranta z Bangladeszu lokal z kebabem. Do tego głośnego zdarzenia doszło pod koniec lipca w Głogowie. Teraz prokuratura skończyła śledztwo, skierowała do sądu akt oskarżenia i ujawniła wszystkie szczegóły zajścia. Jednemu ze sprawców grozi do 20 lat więzienia, drugiemu - maksymalnie pięć. Obaj napastnicy twierdzą, że byli tak pijani, że niczego nie pamiętają. Nie wiedzą nawet, dlaczego napadli na lokal, bo przecież byli jego klientami.


Było około pierwszej w nocy, gdy pijani Jakub K. i Oliwier Ch. zaczęli dobijać się do lokalu z kebabem. W środku był jego właściciel - przedsiębiorca pochodzący z Bangladeszu i czteroosobowa załoga - także obcokrajowcy. 

Chuligani uderzali w tylne drzwi pięściami i kopali je. Zaalarmowany hałasem właściciel otworzył przednie drzwi i wyszedł na ulicę, żeby zobaczyć co się dzieje. - Jakub K. zaczął biec w jego stronę i zaatakował go, wyprowadzając cios dłonią. Nie trafił, gdyż pokrzywdzony uchylił się - opowiada prokurator Liliana Łukasiewicz. Napastnik był bardzo agresywny. Krzyczał, przeklinał i cały czas napierając na pokrzywdzonego. - Gdy podszedł wystarczająco blisko, uderzył go pięścią w twarz. W tym momencie z lokalu wyszli pracownicy z kijami od szczotek w rękach i próbowali odgonić mężczyznę. Jakub K. uciekł na tyły lokalu. Po chwili przyszedł tam drugi napastnik - Oliwier Ch. Ruszył w kierunku pokrzywdzonego, widząc jednak pozostałych pracowników lokalu zrezygnował z ataku, cofnął się i przekazał maczetę Jakubowi K. - opowiada prokurator.

Reklama

Jakub z maczetą w dłoni ruszył na właściciela lokalu. Skierował cios w okolicę klatki piersiowej i lewego boku. Właścicielowi znów udało się uchylić. Zaczął uciekać. Napastnik biegł za nim. Ponownie zamachnął się maczetą i skierował cios w stronę pleców ofiary.

Ostatecznie mężczyźnie udało się uciec do lokalu. Schowali się tam też jego pracownicy. - Jakub K. i Oliwier Ch. zaczęli walić i kopać w szybę lokalu, uszkadzając dwa okna wystawowe. Jednocześnie Jakub K. stojąc przed pokrzywdzonym, który ukrył się w lokalu, wykonał dwukrotnie w jego kierunku gest poderżnięcia gardła, przy czym za drugim razem trzymał w dłoni maczetę - relacjonuje prokurator.

Reklama

Wreszcie napastnicy odeszli. 

Pracownicy lokalu zgodnie zeznali, że nie mieli żadnego konfliktu z napastnikami. Nie wiedzą dlaczego doszło do ataku. Kojarzyli jednak napastników, bo to ich klienci. Czy chuligani mogli działać z powodów rasistowskich? Nie wiadomo, bo ich ofiary nie znają na tyle polskiego, by zrozumieć co krzyczeli napastnicy.

Podczas przesłuchania Oliwier Ch. przyznał się do winy. - Wyjaśnił, że w dniu zdarzenia był pod wpływem alkoholu i nie pamięta przebiegu zdarzenia. Nie wie też dlaczego poszedł do lokalu z maczetą i nie miał świadomości tego co zrobił. Wskazał, że dopiero po okazaniu mu nagrań z monitoringu zorientował się, co się wydarzyło dzień wcześniej - informuje Liliana Łukasiewicz z prokuratury. Twierdzi, że nie wie jakiej konkretnie narodowości są pracujące w lokalu osoby. Wyraził skruchę i wskazał, że on zakupił maczetę kilka dni wcześniej i wziął ją ze sobą, bo bał się innych osób, które kilka dni wcześniej groziły mu nożami.

Reklama

Jakub K. także przyznał się do winy. I on zasłonił się niepamięcią wynikającą z nadużycia alkoholu. - Wyjaśnił, że wyszedł z domu z maczetą do lokalu z kebabem. Wskazał, że jest to jego maczeta, którą kupił na ryby. Wyjaśnił, że pierwszy poszedł raz z nią na miasto i nie potrafi powiedzieć. dlaczego ją ze sobą wziął - opowiada prokurator. 

Chce przeprosić pokrzywdzonych, bo nie był z nimi skonfliktowany i był stałym klientem tego lokalu. - W kolejnych wyjaśnieniach podejrzany podał, że maczeta nie była jego, tylko kolegi Oliwiera Ch., że on ją jedynie przechowywał na prośbę kolegi w domu. Oliwier miał kupić maczetę, bo ktoś go zaatakował kilka dni wcześniej przed zdarzeniem - mówi Liliana Łukasiewicz.

Reklama

Obaj mężczyźni zostali tymczasowo aresztowani. Przebywają w areszcie we Wrocławiu. 

Jakubowi K. grozi kara od 4,5 do 20 lat pozbawienia wolności, Oliwierowi Ch. - do 5 lat.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Ojciec Piją 2025-10-23 16:21:51

    Z maczetą na ryby. Wędkarz z niego, hahahahahaha...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości