Pomimo początkowych kiepskich minut wrocławski Śląsk rozegrał w Zielonej Górze bardzo dobre spotaknie. Zwycięstwo 78:74 nad zespołem Zastalu jest kolejnym krokiem do gry w fazie play-off.
Od pierwszych minut swojego rytmu gry nie mógł znaleźć Robert Skibniewski, wrocławski playmaker wcałym meczu zanotował fatalną 28% skuteczność, trafiając tylko 4/14 oddanych rzutów z gry. Przy słabej dyspozycji wrocławskiego rozgrywającego nie błyszczał również Aleksandar Mladenović, który swoje akcje najczęściej kończy po dobrych asystach "Skiby".
Wrocławianie pudłowali, jednak w grze utrzymywał ich waleczny Akselis Vairogs, który wyraźnie na przestrzeni ostatnich spotkań staje się najjaśniejszą postacią wrocławskiej ofensywy. Pierwsza połowa meczu zakończona prowadzeniem Zastalu 40:37 dawała nadzieję, że dobre minuty Śląska dopiero nadejdą. Tak też stało się w ostatniej odsłonie spotkania, kiedy to uaktywniła się ofensywa wrocławian, a ważne punkty po pojawieniu się na boisku trafił Bartosz Bochno.
Bohaterem tej odsłony w szeregach WKS-u stał się jednak Quarran Calhun, który dwoma celnymi rzutami trzypunktowymi wyprowadził Śląsk na prowadzenie. W szeregach Zastalu sytuację próbował ratować Walter Hodge, jednak po celnych rzutach z dalekiego dystansu, które dawały nadzieje kibicom z Zielonej Góry. Będąc jednak pod presją Slavisy Bogavaca, Amerykanin pomylił się w decydującej akcji.
Dla Śląska było to już siódme zwycięstwo w lidze, a pokonanie Zastalu różnicą większą niż jeden punkt sprawiło, że wrocławianie wyprzedzili podopiecznych trenera Tomasza Jankowskiego w tabeli Tauron Basket Ligi. Porażkę swojego zespołu tak komentował szkoleniowiec zespołu Zastalu:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze