Dziś trudno uwierzyć w to, że ruch pasażerski na tym odcinku był wstrzymany przez 27 lat, bo to jedna z najciekawszych linii kolejowych w regionie. Dojedziemy nią z Wrocławia do Świeradowa-Zdroju w nieco ponad 3 godziny. To prawdziwa gratka dla turystów i miłośników kolei. Na tych drugich, na ostatnim przystanku, czeka zabytkowa lokomotywa oraz wyjątkowa makieta.
W 1996 roku odjechał stąd ostatni pociąg, a tory zamieniły się w zagajniki brzozowe
Nikt nie spodziewał się reaktywacji linii kolejowej do Świeradowa-Zdroju. W ciągu 27 lat wzdłuż dawnych torów, które przez lata były rozkradane i demontowane, wybudowano kilkanaście domów. Widoki na Góry Izerskie są stąd zachwycające, więc nic dziwnego, że pojawili się zainteresowani zakupieniem działek w okolicach Mroczkowic i Mirska. Żaden z właścicieli nie spodziewał się wówczas, że będzie przejeżdżał tędy jeszcze jakiś pociąg. Tym bardziej, że złodzieje kradli nie tylko szyny, ale i tłuczeń z nasypów. Wynosili, co tylko się dało, więc cała infrastruktura w krótkim czasie była w fatalnym stanie.
Decyzja o ponownym uruchomieniu i odbudowie linii do Świeradowa-Zdroju zapadła kilka lat temu. W grudniu 2023 roku odjechał tędy pierwszy pociąg. Inwestycja wyniosła około 60 mln złotych i została sfinansowana z polskich oraz europejskich środkó. W niektórych miejscach ułożono zupełnie nowe torowiska, naprawiono mosty i wybudowano nowe przystanki dla odjeżdżających.
Początki Kolei Izerskiej w Świeradowie-Zdroju. Jak to się zaczęło?
Już na początku XX wieku podjęto starania, związane z budową kolei z Mirska do Świeradowa-Zdroju, ale udało się dopiero w 1909 roku na podstawie kosztorysu, który powstał dwa lata wcześniej. Opiewał na kwotę niemal 1,5 mln marek i zakładał inwestycję w torowisko, budowę mostów, urządzeń kolejowych, taboru oraz dworców. Linia cieszyła się ogromnym zainteresowaniem wśród pasażerów, mimo okresowych spadków rentowności, m..in. w czasie I i II wojny światowej. Przez 25 lat działalności z usług kolei skorzystało prawie 2,8 mln pasażerów.
W 1946 roku polskie władze wykorzystały niemieckie wagony oraz lokomotywy i 3 listopada wznowiły ruch na tej trasie. PKP nie inwestowało jednak w nowoczesne tabory ani w konserwację torowiska. Pasażerowie powoli rezygnowali z przejazdów pociągiem i wybierali bardziej komfortowy autobus. Lata zaniedbań doprowadziły do tego, że w 1996 roku Kolej Izerska na tej trasie przestała istnieć.
Stacja Kultura, zabytkowa lokomotywa oraz widok na Stóg Izerski
Po latach, jak już wspomnieliśmy, kolej wróciła do Świeradowa-Zdroju, a miasto do łask turystów. Dzięki najwyższej w Polsce ścieżce w chmurach, gondoli na Stóg Izerski oraz zapleczu gastronomiczno-noclegowemu, uzdrowiskowy kurort stał się jednym z najpopularniejszych w regionie. Władze miasta robią też bardzo dużo, żeby go stale uatracyjniać.
Stacja Kultura, znajdująca się w miejscu dawnego dworca PKP jest tego świetnym przykładem. Na co dzień odbywają się tu zajęcia dla dzieci i dorosłych, a dla turystów została przygotowana sala z makietą, odtwarzającą trasę nr 317 i 336 z lat 1945-1970 na odcinku Gryfów Śląski – Mirsk – Świeradów-Zdrój – Świeradów Nadleśnictwo. Makieta o wadze niemal 800 kg została wykonana w skali H0, a łączna długość torów wynosi ok. 105 metrów. Moża ją zwiedzać nieodpłatnie w godzinach otwarcia ośrodka. Robi piorunujące wrażenie nie tylko na dzieciach, ale i dorosłych, którzy mogą się temu przyjrzeć z bliska.
Tuż obok stoi zabytkowa lokomotywa parowa Tp4-217, która dziś pełni funkcję pomnika. To prawdziwa perła dla miłośników historii kolejnictwa. Wyprodukowana w 1918 roku, w legendarnej niemieckiej fabryce Borsig w Berlinie, należała do jednej z najliczniejszych i najbardziej udanych serii lokomotyw, jakie jeździły po torach II Rzeczypospolitej. Dziś, choć wymaga generalnego remontu, nadal robi wrażenie i świetnie komponuje się z odnowionym dworcem oraz klimatem uzdrowiska.
Z Wrocławia do Świeradowa-Zdroju w nieco ponad 3 godziny. Co widać zza szyby pociągu?
Ta podróż jest wyjątkowa, a krajobraz zmienia się ja w kalejdoskopie. Po drodze mijamy Legnicę, Bolesławiec, Lubań, Gryfów Śląsku oraz Mirsk. Trzy godziny to dużo czasu, żeby poznać historię regionu i zachwycić się Górami Izerskimi, które doskonale widać już z Mirska.
Jakie atrakcje kryją poszczególne miasta?
Legnica
Bolesławiec
Lubań
Gryfów Śląski
Świeradów-Zdrój
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze