Reklama

To jedna z najpiękniejszych tras kolejowych na Dolnym Śląsku. Widoki z podróży Koleją Izerską zapierają dech w piersi

10/05/2025 15:44

Dziś trudno uwierzyć w to, że ruch pasażerski na tym odcinku był wstrzymany przez 27 lat, bo to jedna z najciekawszych linii kolejowych w regionie. Dojedziemy nią z Wrocławia do Świeradowa-Zdroju w nieco ponad 3 godziny. To prawdziwa gratka dla turystów i miłośników kolei. Na tych drugich, na ostatnim przystanku, czeka zabytkowa lokomotywa oraz wyjątkowa makieta.

W 1996 roku odjechał stąd ostatni pociąg, a tory zamieniły się w zagajniki brzozowe

Nikt nie spodziewał się reaktywacji linii kolejowej do Świeradowa-Zdroju. W ciągu 27 lat wzdłuż dawnych torów, które przez lata były rozkradane i demontowane, wybudowano kilkanaście domów. Widoki na Góry Izerskie są stąd zachwycające, więc nic dziwnego, że pojawili się zainteresowani zakupieniem działek w okolicach Mroczkowic i Mirska. Żaden z właścicieli nie spodziewał się wówczas, że będzie przejeżdżał tędy jeszcze jakiś pociąg. Tym bardziej, że złodzieje kradli nie tylko szyny, ale i tłuczeń z nasypów. Wynosili, co tylko się dało, więc cała infrastruktura w krótkim czasie była w fatalnym stanie.

Decyzja o ponownym uruchomieniu i odbudowie linii do Świeradowa-Zdroju zapadła kilka lat temu. W grudniu 2023 roku odjechał tędy pierwszy pociąg. Inwestycja wyniosła około 60 mln złotych i została sfinansowana z polskich oraz europejskich środkó. W niektórych miejscach ułożono zupełnie nowe torowiska, naprawiono mosty i wybudowano nowe przystanki dla odjeżdżających.

Początki Kolei Izerskiej w Świeradowie-Zdroju. Jak to się zaczęło?

Już na początku XX wieku podjęto starania, związane z budową kolei z Mirska do Świeradowa-Zdroju, ale udało się dopiero w 1909 roku na podstawie kosztorysu, który powstał dwa lata wcześniej. Opiewał na kwotę niemal 1,5 mln marek i zakładał inwestycję w torowisko, budowę mostów, urządzeń kolejowych, taboru oraz dworców. Linia cieszyła się ogromnym zainteresowaniem wśród pasażerów, mimo okresowych spadków rentowności, m..in. w czasie I i II wojny światowej. Przez 25 lat działalności z usług kolei skorzystało prawie 2,8 mln pasażerów.

W 1946 roku polskie władze wykorzystały niemieckie wagony oraz lokomotywy i 3 listopada wznowiły ruch na tej trasie. PKP nie inwestowało jednak w nowoczesne tabory ani w konserwację torowiska. Pasażerowie powoli rezygnowali z przejazdów pociągiem i wybierali bardziej komfortowy autobus. Lata zaniedbań doprowadziły do tego, że w 1996 roku Kolej Izerska na tej trasie przestała istnieć.

Reklama

Stacja Kultura, zabytkowa lokomotywa oraz widok na Stóg Izerski

Po latach, jak już wspomnieliśmy, kolej wróciła do Świeradowa-Zdroju, a miasto do łask turystów. Dzięki najwyższej w Polsce ścieżce w chmurach, gondoli na Stóg Izerski oraz zapleczu gastronomiczno-noclegowemu, uzdrowiskowy kurort stał się jednym z najpopularniejszych w regionie. Władze miasta robią też bardzo dużo, żeby go stale uatracyjniać.

Stacja Kultura, znajdująca się w miejscu dawnego dworca PKP jest tego świetnym przykładem. Na co dzień odbywają się tu zajęcia dla dzieci i dorosłych, a dla turystów została przygotowana sala z makietą, odtwarzającą trasę  nr 317 i 336 z lat 1945-1970 na odcinku Gryfów Śląski – Mirsk – Świeradów-Zdrój – Świeradów Nadleśnictwo. Makieta o wadze niemal 800 kg została wykonana w skali H0, a łączna długość torów wynosi ok. 105 metrów. Moża ją zwiedzać nieodpłatnie w godzinach otwarcia ośrodka. Robi piorunujące wrażenie nie tylko na dzieciach, ale i dorosłych, którzy mogą się temu przyjrzeć z bliska.

Tuż obok stoi zabytkowa lokomotywa parowa Tp4-217, która dziś pełni funkcję pomnika. To prawdziwa perła dla miłośników historii kolejnictwa. Wyprodukowana w 1918 roku, w legendarnej niemieckiej fabryce Borsig w Berlinie, należała do jednej z najliczniejszych i najbardziej udanych serii lokomotyw, jakie jeździły po torach II Rzeczypospolitej. Dziś, choć wymaga generalnego remontu, nadal robi wrażenie i świetnie komponuje się z odnowionym dworcem oraz klimatem uzdrowiska.

Z Wrocławia do Świeradowa-Zdroju w nieco ponad 3 godziny. Co widać zza szyby pociągu?

Ta podróż jest wyjątkowa, a krajobraz zmienia się ja w kalejdoskopie. Po drodze mijamy Legnicę, Bolesławiec, Lubań, Gryfów Śląsku oraz Mirsk. Trzy godziny to dużo czasu, żeby poznać historię regionu i zachwycić się Górami Izerskimi, które doskonale widać już z Mirska.

Jakie atrakcje kryją poszczególne miasta?

Legnica

  • Katedra św. Piotra i Pawła, słynąca z pięknych witraży i gotyckiej architektury
  • Zamek książąt legnickich, pochodzący ze średniowiecza. Swoją siedzibę ma tu dziś muzeum
  • Rynek w Legnicy ze kamienicami i zapleczem gastronomicznym

 

Reklama

Bolesławiec

  • Rynek, a w nim odrestaurowane, zabytkowe kamienice
  • Termy Bolesławieckie, gdzie można skorzystać z leczniczych właściwości wód i odpocząć
  • Most kolejowy nad Bobrem, który jest jednym z najdłuższych mostów w Polsce oraz Europie i został zbudowany z piaskowca

Lubań

  • Rynek oraz średniowieczne mury miejskie, które są jednymi z najlepiej zachowanych w rejonie
  • Park na wzniesieniu wulkanicznym, skąd widać Góry Izerskie oraz Karkonosze

Gryfów Śląski

  • Zamek Gryf (aktualnie trwają tam prace)
  • zabytkowy rynek z urokliwymi kamieniczkami oraz rzeka Kwisa, przepływająca przez miasto

Świeradów-Zdrój

  • Dom Zdrojowi i Park Zdrojowy
  • Stóg Izerski, czyli najwyższy szczyt Gór Izerskich, gdzie usytuowane jest przedwojenne schronisko
  • Kolej gondolowa
  • Sky Walk – wieża widokowa, najwyższa w Polsce

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 10/05/2025 15:44
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości