Samozwańczy parkingowi wymuszają opłaty za pilnowanie aut na parkingach w centrum Wrocławia. Straż miejska praktycznie poddała się w walce z nimi.
"Parkingowi" kasują na Nowym Targu, Wita Stwosza, placu Solnym, ulicy Szajnochy, koło Hali Targowej, dworca PKS-u lub pod urzędem miejskim na Zapolskiej. Kierowcy płacą za "przypilnowanie", bo często boją się, że jeżeli tego nie zrobią, po powrocie zastaną uszkodzony samochód.
Strażnicy miejscy tłumaczą, że na parkingowych nic nie mogą poradzić, bo nie mają oficjalnych zgłoszeń w tej sprawie, a bez świadka nie mogą sprawy skierować do sądu grodzkiego.
Pomysł na walkę z naciągaczami ma radny miejski Szymon Hotała. Zaproponował, by strażnicy do walki z naciągaczami zdjęli mundury: - Gdy zjawi się pseudoparkingowy, powinni mu wręczyć pieniądze, po czym wezwać umundurowanych kolegów. Nie mieliby problemu z brakiem świadków – powiedział Gazecie Wyborczej.
Waldemar Forysiak ze straży miejskiej tłumaczy jednak, że zgodnie z ustawą strażnicy mogą działać tylko i wyłącznie w mundurach, a wiadomo, że taka forma walki z procederem nie jest skuteczna.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze