Reklama

Tu baronową uduszono w jej własnym łóżku. Dolnośląski pałac i jego mroczne legendy


To miejsce było jednym z najbardziej imponujących pałaców w okolicy i choć dziś zostały po nim tylko ruiny, to wieże, łacińskie maksymy oraz barokowe zdobienia odzwierciedlają magiczną atmosferę starego zamku. Gdyby architektoniczna perełka przetrwała do czasów współczesnych, byłaby jedną z najchętniej odwiedzanych w regionie.


Tylko kilkanaście minut od przygranicznego Zgorzelca potrzeba, żeby dostać się do zupełnie innego świata, pełnego nieprawdopodobnych historii i niewyjaśnionych zniknięć właścicieli. Co wiemy o najmroczniejszych zakamarkach pałacu w Łomnicy?

Tragiczna historia baronowej

Najbardziej ponura legenda związana jest z mauzoleum, stojącym niegdyś w zabytkowym parku, po którym współcześnie nie zostało niemal ani śladu. Spoczywa tam baron Hans Schimmelpenning von der Oye (zm. w 1849 r.) wraz z małżonką, która została brutalnie zabita trzy lata po śmierci męża. Według miejscowych legend baronowa miała zostać uduszona we własnej sypialni. Do zdarzenia doszło 9 października. 

Reklama

Po śmierci Hansa Schimmelpenninga von der Oyebaronowa baronowa samodzielnie musiała zarządzać rozległym majątkiem, czym do tej pory zajmował się jej mąż. Ogród, który był oczkiem w głowie jej ukochanego zaczął zarastać, więc kobieta postanowiła zatrudnić fachowca do prac, przekraczających jej możliwości. Zależało jej na tym, żeby miejsce odzyskało dawny blask, więc w okolicznych wsiach umieściła ogłoszenie z informacją, że poszukuje ogrodników z doświadczeniem.

Na jej anons odpowiedziało mnóstwo chętnych, więc spotkała się z nimi, a części zaproponowała nocleg, bo przyjechali z biedniejszych i bardziej oddalonych wiosek. Mogli zatrzymać się w pokojach na piętrze, żeby nie musieli nocą pokonywać pieszo wielu kilometrów wędrówki. Ona sama nie spodziewała się, że wśród kandydatów znajduje się prawdziwy łotr, czyhający na jej majątek. Bertold był znanym rabusiem i krętaczem, który w Łomnicy nie pojawił się w pojedynkę, a zabrał ze sobą jeszcze kilku kamratów.  Banda od samego początku rozglądała się po zamku, sprawdzając, kiedy i w jaki sposób będzie mogła oszukać baronową. Plan był banalnie prosty i polegał na zabraniu wszelkich pałacowych kosztowności pod osłoną nocy.

Baronowa miała srebra, szkatuły wypełnione monetami oraz biżuterię, którą złodzieje pośpiesznie chowali do kieszeni. Jeden z nich był dość niezdarny, więc raz po raz coś wyskakiwało mu zza pazuchy. Kiedy zgubił srebrny półmisek, to dźwięk rozległ się po wszystkich pałacowych komnatach. Wtedy Bertold wdarł się do sypialni baronowej, zakrył jej usta, a następnie zacisnął ręce na jej szyi, żeby nie zbudzić służby. Sprawa wyszła na jaw dopiero nazajutrz, a rodzina kobiety zaoferowała 300 talarów za ujęcie sprawcy. Mordercę udało sie znaleźć dopiero kilkanaście tygodni później w Goerlitz.

Bajkowy pałac z wieżyczkami powstał w XVIII wieku

Pierwszy dwór na tym terenie stał już w XVII wieku i został wzniesiony z inicjatywy Hansa von Eberhardta, ale ucierpiał znacząco w wyniku pożaru. Seidl postawił nowy pałac w 1723 roku, a w latach 1841–1844 nowy właściciel - Rudolf von Stillfried-Rattowitz dobudował dodatkowe piętro i dwie nowe wieże. Co ciekawe z nabywcami pałacu w Łomnicy wiąże się kolejna ciekawa legenda o tym, że każdy, kto kupował rezydencję albo rezygnował z mieszkania w niej, albo znikał w niewyjaśnionych okolicznościach. Ostatnim, który tu mieszkał przed wojną był malarz Wilhelm Schulz-Rose mieszkał tu do 1923 roku. Potem ślad się urywa.

Reklama

Żeby dojechać do łomnickiego pałacu, trzeba kierować się samochodem w kierunku Bogatyni, a później przejechać przez wieś. Po dojechaniu ujrzymy kompleks, składający się z pałacu, zabudowań folwarcznych oraz z dawnego parku. Całość ułożona jest na planie litery C, a na lewym skrzydle od strony dziedzińca widnieje herb Georga von Seidla, pierwszego właściciela barokowej posiadłości.

Na dwukondygnacyjnej wieży znajduje się kartusz z herbem książąt legnickich oraz dwie tablice z łacińskimi inskrypcjami:  Pierwsza zaczyna się od słów: ISTA PIUS STRUXIT GOETRERGE TECTA SENATUS DECLARANS DUCISUS PECTORA GRATA SUMS, druga natomiast brzmi: HOC IGITUR PACTO LAUDEM GRATESQUE MERETUR NOMEN ET A SERA POSTERITATE FERET. W niedosłownym tłumaczeniu tak wyglądałby napis po polsku:  „Pobożny wzniósł budowle i powiedział: niech serce będzie wdzięczne” oraz „Niech na mocy tego aktu zasłuży na sławę, a jego imię trwa aż po wieki”. 

Reklama

Powolna agonia pałacu w Łomnicy

Jeszcze kilka lat temu w bajkowych wnętrzach mieszkali ludzie. Rodziny z dziećmi zajmowały pomieszczenia po dawnych właścicielach. Dwór zamknięto dopiero wtedy, gdy belka ze stropu omal nie przygniotła kilkuletniej dziewczynki. 

W latach 90. pałac wraz z mieszkającymi tam ludźmi trafił w ręce spółki Remit ze Szczecina. Firma miała cztery lata na przeprowadzenie remontu, ale nie zrobiła absolutnie nic. Konserwator nałożył na nią karę 5 tys. zł, ale jak można się domyślić, nie przyniosło to oczekiwanego skutku. Kiedy pałac opustoszał, na miejscu pojawili się złodzieje, którzy zabierali, co cenniejsze elementy. Dziś dawna perełka architektoniczna jest w opłakanym stanie.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 21/12/2025 10:20
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości