Dziś mija kolejna, już 58. rocznica śmierci Zbigniewa Cybulskiego – jednego z najbardziej charyzmatycznych polskich aktorów, który zginął tragicznie na peronie 3 Dworca Głównego we Wrocławiu. Próbował wskoczyć do odjeżdżającego pociągu do Warszawy. To właśnie Wrocław był miejscem jego ostatniej nocy, ale też ważnym punktem na filmowej mapie jego kariery.
8 stycznia 1967 roku Zbigniew Cybulski spóźnił się na pociąg do Warszawy, którym miał jechać na plan Teatru Telewizji. Nad ranem, około godziny 4, wbiegł na peron 3 wrocławskiego Dworca Głównego i próbował – jak robił to już nieraz – wskoczyć do ruszającego składu, ale noga ugrzęzła mu między stopniem wagonu a krawędzią peronu, a pociąg wciągnął go pod koła.
Z ciężkimi obrażeniami trafił do wrocławskiego szpitala im. Rydygiera, gdzie zmarł godzinę później w wieku 39 lat. Ta nagła, brutalna śmierć tylko wzmocniła legendę aktora, którego buntowniczy wizerunek na ekranie zaczął się zlewać z opowieściami o jego życiu prywatnym.
Wrocław na zawsze w jego historii
Cybulski był we Wrocławiu, bo dzień wcześniej pracował przy zdjęciach do filmu „Morderca zostawia ślad”, realizowanych w mieście. Wieczór spędził w środowisku wrocławskich twórców – w klubach związków twórczych i w towarzystwie przyjaciół, co dobrze pokazuje, jak mocno był wpisany w ówczesne życie artystyczne miasta.
Z Wrocławiem łączyły go także inne wątki – grał tu w produkcjach kręconych m.in. w dawnej Wytwórni Filmów Fabularnych (dzisiejsza CeTA), gdzie powstawał choćby „Rękopis znaleziony w Saragossie”. Przez lata miasto stało się jednym z kluczowych punktów na „szlaku Cybulskiego”, obok Gdańska, Warszawy czy Katowic, gdzie został pochowany.
Pamięć na peronie trzecim
W miejscu wypadku, na posadzce peronu 3 Dworca Głównego, wmurowano tablicę upamiętniającą Zbigniewa Cybulskiego – odsłonił ją w 1997 roku Andrzej Wajda, reżyser „Popiołu i diamentu” i innych filmów z jego udziałem. Każdego roku w rocznicę śmierci mieszkańcy Wrocławia, przedstawiciele instytucji kultury i kolejarze przynoszą tam kwiaty i zapalają znicze, zamieniając zwykły peron w miejsce cichego, ale bardzo emocjonalnego wspomnienia.
W latach remontu dworca obchody przeniesiono pod CeTA – dawną Wytwórnię Filmów Fabularnych – co symbolicznie spinało miejsce pracy Cybulskiego z miejscem jego śmierci. Dziś, gdy ruch pociągów toczy się tu normalnym rytmem, tablica na peronie 3 przypomina, że ten jeden skok do pociągu na zawsze wpisał Wrocław w mitologię polskiego kina.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze