Śląsk Wrocław to bezsprzecznie jeden z największych polskich klubów piłkarskich, który swoich kibiców ma nie tylko we Wrocławiu, ale i na całym świecie. Rzeczą normalną jest, że fani mieszkający zagranicą, muszą zamawiać sobie gadżety klubowe, jeśli chcą je mieć. Jednak kibic „Trójkolorowych” mieszkający w Walii, zamówił koszulkę Przemysława Płachety do miejscowości, której nazwa przejdzie do historii klubowych przesyłek.
Llanfairpwllgwyngyllgogerychwyrndrobwllllantysiliogogogoch - to nie zbitek przypadkowych liter wystukanych z zamkniętymi oczami na klawiaturze. To prawdziwa nazwa walijskiej miejscowości, leżąca na wyspie Anglesey. W tłumaczeniu z języka walijskiego oznacza Kościół Świętej Marii nad stawem wśród białych leszczyn niedaleko wodnego wiru pod Czerwoną pieczarą przy kościele św. Tysilia.
Dlaczego się tak nazywa? Ponoć w XIX w. mieszkańcy chcieli, by ich miejsce zamieszkania stało się sławne i taki właśnie mieli pomysł na jego rozsławienie, co im się zresztą udało. Jak się okazuje, w tym niewielkim miasteczku znalazł się kibic Śląska Wrocław, który zapragnął mieć koszulkę skrzydłowego wrocławian – Przemysława Płachety.
Jego zamówienie wywołało niemałą sensację w zespole. Klub udostępnił nawet filmik, na którym Płacheta próbuje wymówić nazwę ów miejscowości w celu wysłania pozdrowień. Jak poradził sobie z tym wyzwaniem młody zawodnik? No cóż, można śmiało stwierdzić, że jego próby były tak samo udane jak zdecydowanej większości ludzi, którzy starali się wymówić tą nazwę.
Miejscowość Llanfairpwllgwyngyllgogerychwyrndrobwllllantysiliogogogoch znajduje się tu:
A nazwa ta brzmi tak:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze