Obowiązkowa edukacja zdrowotna dla wrocławskich uczniów i dyrektorów będzie prawdziwą rewolucją. Obecnie przedmiot ten jest przez młodzież masowo ignorowany. W szkołach średnich nie uczęszcza na niego aż 92 procent uczniów, a w podstawówkach frekwencja drastycznie spada tuż przed egzaminem ósmoklasisty.
Zapowiedzi resortu edukacji kładą kres dotychczasowej dobrowolności. Szefowa MEN Barbara Nowacka poinformowała, że nowy przedmiot ma na stałe zagościć w planach lekcji jako obowiązkowy. Uczniowie będą uczyć się m.in. o profilaktyce zdrowotnej, zdrowiu psychicznym, odżywianiu i aktywności fizycznej. Rodzice zachowają jednak prawo do wniesienia sprzeciwu – zadecydowania o nieuczestniczeniu dziecka – wyłącznie w odniesieniu do zajęć poruszających kwestie zdrowia seksualnego.
Obecny, nieobowiązkowy status edukacji zdrowotnej brutalnie weryfikuje zainteresowanie tym przedmiotem. Jak wynika z najnowszych danych, we wrocławskich szkołach ponadpodstawowych oraz placówkach specjalnych aż ponad 92 proc. uczniów zostało wypisanych z tych zajęć. Dla przeważającej większości licealistów i uczniów techników to po prostu dodatkowa godzina wolnego, "okienko" w planie lekcji lub możliwość późniejszego przyjścia do szkoły.
Nieco lepiej, choć wciąż bardzo słabo, sytuacja wygląda we wrocławskich szkołach podstawowych. Tutaj z edukacji zdrowotnej zrezygnowało ponad 56 proc. uprawnionych uczniów.
Analiza tych statystyk ujawnia jednak bardzo konkretny trend: najwięcej rezygnacji i wypisanych uczniów notuje się w klasach VII i VIII. Rodzice i uczniowie najwyraźniej uznają, że w obliczu zbliżającego się egzaminu ósmoklasisty każda dodatkowa godzina w szkole to niepotrzebne obciążenie.
Przypomnijmy, że wcześniejsza zgoda na nieobowiązkowy status przedmiotu wynikała z przyczyn „stricte politycznych”. Ostrą reakcję części społeczeństwa wywołały konkretne treści w podstawie programowej – rozdziały o dojrzewaniu (w podstawówkach) oraz o zdrowiu seksualnym (w szkołach średnich), utożsamiane przez krytyków z niechcianą w szkołach edukacją seksualną.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Lepszy pomysł by był taki przedmiot niż religia, która po bierzmowaniu staje się zbędnym przedmiotem. Dzieci i nastolatkowie powinni wiedzieć skąd się bierze potomstwo, bo ksiądz powie że dzieci przynosi bocian do spółki z aniołkami. I lepiej żeby wiedza o se.ksie była czerpana od sensownych nauczycieli niż od księży na plebani, zmęczonych rodziców czy z po.r.noli
Dlaczego słowo "s.e.x." trzeba kropkować i pisać w dziwny sposób, bo inaczej nie da się umieścić komentarza?
Lepszy pomysł by był taki przedmiot niż religia, która po bierzmowaniu staje się zbędnym przedmiotem. Dzieci i nastolatkowie powinni wiedzieć skąd się bierze potomstwo, bo ksiądz powie że dzieci przynosi bocian do spółki z aniołkami. I lepiej żeby wiedza o se.ksie była czerpana od sensownych nauczycieli niż od księży na plebani, zmęczonych rodziców czy z po.r.noli
Dlaczego słowo "s.e.x." trzeba kropkować i pisać w dziwny sposób, bo inaczej nie da się umieścić komentarza?