Na stacji paliw we Wrocławiu mogło dojść do tragedii. Mężczyzna, który przyjechał Boltem pod dystrybutor, wyszedł z auta w szlafroku, a potem oblał ziemię benzyną i podpalił ją. Na szczęście ogień udało się błyskawicznie ugasić, a sprawca został dwa dni później zatrzymany. Sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu.
Wszystko działo się w ubiegły piątek około 19 na stacji paliw Shell przy ul. Gubińskiej we Wrocławiu. Kierowca Bolta, który podróżował osobową toyotą podjechał pod dystrybutor, wyszedł z auta ubrany jedynie w spodenki i szlafrok, po czym wyjął pistolet do tankowania i rozlał paliwo na ziemię. Następnie podpalił rozlane paliwo i odjechał z miejsca zdarzenia. Policja udostępniła nagranie tego zdarzenia.
- Na szczęście w wyniku tego nieodpowiedzialnego i skrajnie niebezpiecznego zachowania nikt nie odniósł obrażeń, a ogień został szybko ugaszony - relacjonuje Aleksandra Freus z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu. Policjantka dodaje, że funkcjonariusze z Komisariatu Policji Wrocław-Fabryczna, po zebraniu materiału dowodowego i przeprowadzeniu szeregu czynności operacyjnych ustalili miejsce przebywania osoby podejrzanej o dokonanie tego czynu i w krótkim czasie zatrzymali 49-letniego mieszkańca Wrocławia.
Mężczyźnie przedstawiono zarzut sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach. Decyzją sądu, który przychylił się do wniosku prokuratora, został on tymczasowo aresztowany na okres 3 miesięcy. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa Wrocław-Fabryczna.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze